Blog > Komentarze do wpisu
Lost - finał

Oto miejsce na dyskusje do ostatniego odcinka "Zagubionych"

niedziela, 23 maja 2010, lefler

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
everydayitry
2010/05/24 05:20:28
o której powinny się pojawić linki do LOSTa ? 2,5 godziny serialu + reklamy w miedzyczasie wychodzi ok 5 miałby być koniec, a tu nadal nie ma żadnych źródeł :(
-
Gość: bancodegaia, *.sds.uw.edu.pl
2010/05/24 05:32:18
W USA się już skończył.

SPOJLER ?

Dalej nie mam pojęcia jak.Po prostu.Wszyscy nie żyją,ok.No i czym były te ich życia?
-
Gość: albertus, 82.177.91.*
2010/05/24 05:39:12
Finał właśnie się skończył.
Dwie pierwsze godziny bombowe, ale te dodatkowe 30 minut...w tym sama końcówka... nie wiem, ale ja czuję pewien niesmak. Obawiałem się, że autorzy nie zrobią "łopatologicznego: finału, tylko wejdą w głębszy sens no i popłynęli po bandzie. Szczerze to może to wpływ dłuuugiej nocy, ale zdecydowanie muszę sobie to wszystko poukładać.
Obejrzę jeszcze teraz Jimmy'ego Kimmela i zobaczę, jak tam się będą tłumaczyć.
-
2010/05/24 05:58:18
No to 6 lat fajnego serialu zepsute ostatnimi 10min.

SPOILER!!!























Chrześcijanin Pasterz poprowadził wszystkich do wiekuistej światłości w kościółku.
FFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!!!!!
-
Gość: bancodegaia, *.sds.uw.edu.pl
2010/05/24 07:07:49
No fatalnie.Jak zakończenie miało się do całej historii rozbitków ? Spotkali się tylko dlatego,że byli razem na wyspie? Jakieś uniwersalistyczne teorie,o życiu po życiu...Miałem nadzieję na bardziej realny finał.
-
Gość: lukmod, *.tvk.torun.pl
2010/05/24 11:02:05
"Well, there is no now, here"
Jestem zupełnie usatysfakcjonowany Zagubionymi, nawet z porzuconymi wątkami i tymi wszystkimi paranormalnymi zjawiskami. Ależ to emocjonalnie nakręcili, przy każdej scenie, kiedy ktoś przypominał sobie wyspę, miałem minę z serii "oooch"/tears! : D

[SPOILER] (malutki)
Podobała mi się rozmowa Jacka z ojcem. "Dlaczego tu jesteś"? - "Dlaczego TY tu jesteś?"
[/SPOILER]

Kiedy jest już po wszystkim, zdecydowanie stwierdzam, że Lost to numer jeden wśród seriali, przynajmniej w swojej kategorii. Serialowe komedie znam lepsze ("How I met your mother"!) ; )

Dobrze, że zakończył się przed sesją ; P

W wakacje będę musiał przypomnieć sobie wszystkie sezony, większość odcinków widziałem właściwie tylko raz i ledwo pamiętam, co działo się np. w 3 sezonie.

6 lat z Lostami, zdajecie sobie sprawę, że to taki kawał czasu?
-
Gość: Imponderablehippie, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 12:54:30
Kawał, kawał. Dla mnie to 1/3 życia ^^ Wypełniona serialem Lost XD
-
2010/05/24 13:18:21
Och ach, mój ostatni komentarz tutaj. Dla mnie zakończenie było świetne, a Lost to coś, co przejdzie do historii. Jestem w pełni usatysfakcjonowana. Tyle.
-
Gość: albertus, 82.177.91.*
2010/05/24 13:43:53
Obudziłem się po nocnym maratonie z lekkim niedowierzaniem. Ciężko uwierzyć, że trwająca 6 lat wędrówka dobiegła końca. Akcja na wyspie, choć wciągająca, to łatwa do przewidzenia. Jeśli ktoś oczekiwał, że w finale dostanie na tacy jakiekolwiek odpowiedzi, to chyba lepiej, żeby finału nie oglądał. Mnie, mimo iż zakończenie nie satysfakcjonuje, to przyjmuję je z pokorą i staram się zrozumieć.
Patrząc na LOST, jak na historię o wyspie, jej tajemnicach i mocach oraz ludziach, którzy się na tej wyspie rozbili, to widzę jedną, wielką niedoróbkę.
Patrząc na LOST, jak na historię o ludziach, ich dylematach, drodze, jaką musieli przebyć, by dokonać wyborów, to jest to majstersztyk wśród seriali.
Mam wrażenie, że można było połączyć te dwa aspekty i oprócz finału filozoficznego, dopieścić widza łopatologią. Niestety. Dowiedziałem się, że 6-lat łazili po wyspie, by w ostatnim sezonie zobaczyć ich niby inne życie, w którym byli martwi i musieli się odnaleźć? Tak długa wędrówka, by dowiedzieć się, że się umarło (Jack), że by iść dalej, potrzeba innych, dla których jesteśmy/byliśmy ważni i którzy dla nas byli/są ważni?

Proszę tylko tych usatysfakcjonowanych finałem, niech wytłumaczą, czym tu się zachwycać, może podzielę entuzjazm.
-
Gość: fubar, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/24 13:51:45
Sam nie wiem, finał klimatem przypominał serial który niegdyś leciał na TVP i nazywał się "Autostrada do nieba":) czy to dobrze? ciężko powiedzieć. Końcowe kilkadziesiąt sekund byłoby najlepszymi w całym sezonie, gdyby chociaż częściowo zostało wyjaśnione czym jest wyspa. Jak można porzucić całkiem ten temat?!? nie rozumiem tego;/ zabicie dymu okazało się właściwie bułką z masłem. Okazuje się, że cała historia dot. specjalnych właściwości wyspy miałaby być przykrywką dla prawdziwego sensu jakim była Jacko-centryczna misja polegająca się na poświęceniu i zbawieniu reszty. W sumie lepsze to niż kosmici i pewnie o wiele ciekawsze niż gdyby okazało się, że to jego sen (chociaż ta teoria wydaje się najbliższa temu co zobaczyliśmy). Wydaje mi się, że najłatwiej pogodzić się właśnie z taką wersją, że wszystkie pozostałe sezony miały tylko na celu mydlić nam oczy po to, żeby na końcu odwrócić kota ogonem. Pytania o to co z samolotem Lapidusa, Sawyerem, Benem itd. mijają się z celem. LAXy to swego rodzaju czyściec? Zresztą mam teraz taką zamotę, że nie wiem jak to poukładać i czy jest sens w ogóle to dalej rozkminiać.
-
Gość: Aga, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 14:51:53
Dla mnie to trochę tak, jakby wszystko co działo się na wyspie było ich prawdziwym życiem. Wiekszosc zginela właśnie tam, ta czesc, która poleciala samolotem z Lapidusem umarla troche pozniej w swoim czasie. Natomiast wszystko to, co pokazywane bylo od poczatku sezonu w "cywilizowanym świecie", to tak jakby ich życie po smierci, w którym z pozoru wszystko jest takie jakie chcieli i o jakim zawsze marzyli. Ale z czasem okazuje się, że takie życie jest tylko złudzeniem, wyobrażeniem idealnego życia, w którym jednak czegoś im brakuje.. Że najlepszy czas jaki w życiu spędzili był właśnie na wyspie i ich dusze(?) mogą zaznać prawdziwego spokoju dopiero, gdy znów będą razem tworząc jakąś namiastkę tej więzi jaka łączyła ich kiedy byli razem na wyspie..
Będąc na wyspie na początku większość rozmyślała na temat tego co zostawili w Los Angeles, jakich spraw nie dokończyli. Z czasem jednak okazało się, że wśród innych rozbitków znaleźli przyjaźń, miłość i szczęście. By to osiągnąć musieli jednak odpuścić (let go) to wszystko, co trzymało ich przy swym codziennym życiu w swoich domach. Tak samo jak teraz - po śmierci, by móc zaznać "wiecznego odpoczynku" muszą odpuścić, bo żadne z nich nie było szczęśliwe za życia i nie będzie szczęśliwe po śmierci dopóki nie będą razem.
-
Gość: Yeahhh, *.chello.pl
2010/05/24 14:54:30
No cóż...

Biorąc pod uwagę mnogość wątków tych 6 sezonów należało się spodziewać zakończenia, które będzie egzystencjalno-mistyczne. W gruncie rzeczy - chyba najlepsze z potencjalnie możliwych. Choć ten "Christian Shepard" to przegięcie (dopiero teraz do mnie dotarło). Wiedziałem, że Sawyer przeżyje wszystko, ale tak szóstorzędne persony jak Lapidus czy Miles mogły pójść do piachu. "Światełko" okazało się może nieco mniej bzdurne niż wyglądało wcześniej, choć ten korek mnie jakoś nie zwala z nóg.

Duże pole do spekulacji jeszcze długo po dniu dzisiejszym. A ostatnia scena rozbitego wraku - jak gdyby wszyscy rąbnęli w kalendarz w 1 odcinku.

Nie bardzo rozumiem dlaczego Hugo był w kaplicy, a Linus nie... Czyżby nie wybierał się do nieba???
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/24 15:00:31
FINAŁ REWELACJA!!! Nie wyobrażam sobie jak mogliby to skończyć inaczej. Teraz sobie tak myślę, że wszystkie te moje rozkminy z łączeniem się dwóch linii ze sobą wyglądałyby na ekranie strasznie kiczowato. A tak dostaliśmy bardzo uniwersalne zakończenie. Zauważcie, że nawet kościół na końcu był uniwersalny dla wszystkich religii.

A autokorekta jak najbardziej działa :D Tyle, że nie jest to ważne dla ogółu historii LOST, a jedynie dla drobnego jej aspektu.

Braxi ani Ty ani Ja nie mieliśmy racji. Ani detonacja bomby w latach 70-tych ani ostatnie wydarzenia na wyspie nie spowodowały Laxów.
Spowodowała je śmierć.
I jeśli życie po życiu wygląda tak jak to przedstawili twórcy... to rewelacja :)

Pomyślcie sobie że oni przez cały czas znali to zakończenie (może nie do końca kto jak i w jakich okolicznościach) ale ogólny zamysł. I stworzyli dla nas te fantastyczne przygody na wyspie.

Czym jest wyspa? - Jak dla mnie przedsionkiem raju gdzie nieustannie toczy się walka dwóch sił: dobra i zła. Zresztą tak naprawdę chodzi o nasze codzienne życie. Na wyspie po prostu ta walka się intensyfikuje gdyż jest ona najbliżej ŹRÓDŁA.
-
Gość: ardiano, *.interpc.pl
2010/05/24 15:00:53
W ostatniej scenie zdecydowanie brakowało mi Michaela, Walta, Eko, Ane-Lucie, Milesa oraz Daniela.

Co do samego finału - miałem nadzieję że prawdziwy Locke jakoś powstanie z martwych na wyspie, no ale cóż. Laxy zdecydowanie lepsze od akcji na wyspie - momenty kiedy bohaterowie "przypominali sobie o sobie" były bezcenne, takie szybkie flashabacki poprzednich sezonów. Największe zaskoczenie - Hugo nowym opiekunem wyspy. Dużo myśli chodzi mi głowie, ale nie umie ich skleić w całość.

Dziękuje twórcom LOST za 6 lat najlepszego serialu w historii tv. Namaste
-
Gość: bancodegaia, *.sds.uw.edu.pl
2010/05/24 15:08:05
A jak widzicie powstanie LAX ów? Medium pisze,że śmierć,ale czyja? Jak to umiejscowić w czasie ? Cały szósty sezon poza wyspą dzieje się po śmierci Jacka ?
-
Gość: fubar, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/24 15:08:13
z tego wszystkiego najlepszy na otarcie łez jest show Aloha with LOST Jimmy Kimmel'a i ostatnia scena ze Snoop Dogiem:) abc.go.com/watch/jimmy-kimmel-live/93521/262014/aloha-to-lost?cid=fullepisodeaccess
-
Gość: hmmmm, *.ds7-k.us.edu.pl
2010/05/24 15:14:56
wy oglądaliście finał po angielsku czy z napisami, jeśli z napisami to dajcie do nich linka, bo nigdzie jeszcze nie ma :(
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/24 15:42:42
@bancodegaia - Wiesz w przypadku rzeczy ostatecznych coś takiego jak "czas" nie istnieje.
Laxy dzieją się po śmierci wszystkich rozbitków. Oczywiście jest to naciągane w tym sensie, że skoro Kate, Claire, Sawyer, Hugo, Ben itd. żyli jeszcze sporo czasu to w Laxach powinny sie pojawić osoby z ich życia że tak powiem - późniejszego - No ale oczywiście rozumiem prawa jakimi rządzi się telewizja i opowiadanie historii więc to nie jest istotne.

A i okazuje się, że miałem rację ze zdaniem Jacka o pomidorze :) że było kluczowe. Tylko, że ja myślałem że jest ono kluczowe dla wyspy a okazało się kluczowe dla Laxów.

A drobne niedociągnięcia tego odcinka to dla mnie:
- Połączenie Sayida i Shannon - zupełnie takie przypadkowe - chyba jedno z gorszych
- Wnętrze jaskini strasznie sztuczne - te stalaktyty czy stalagnaty czy jak tam one się nazywają.
- Siwy włos Alperta - w sumie fajnie że zasygnalizowali jego śmiertelność ale scena komiczna. Zwłaszcza w sytuacji w jakiej się znajdowali.
- Wielkim rozczarowaniem dla mnie było, że Hugo na klifach nie pożegnał się z Sawyerem i Kate. Po prostu poszedł z Jackeim i Benem bez słowa. A gdzie objęcia po tym wszystkim co przeszli? Gdzie emocje. Oczywiście nadrobił to potem z Jackiem ale tego odejścia na klifach twórcom nie daruję :)
- I tez trochę naiwne że Hugo nie skoczył na bombkę do Oceanu. Ja rozumiem że się bał ale jak masz do wyboru pewną śmierć lub ocalenie to robisz wszystko aby się ocalić. Gdyby skoczył na bombkę z klifu razem z Kate i Sawyerem to plusk byłby ogromny ale odleciałby samolotem. Pewnie twórcy nie mieli tak grubego dublera. No i Ben by się niczego nie nauczył gdyby tak po prostu dostał wyspę od Jacka.

Acha a tak na marginesie Ben nie wszedł do kościoła bo się pewnie bał. Musiał przemyśleć sobie jeszcze parę rzeczy. "Nie był jeszcze gotowy".
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/24 15:47:20
Acha i czy to nie zabawne, że "It worked" Juliet odnosiło się do zadziałania automatu z batonikami hahahahahaha - Cóż za rewelacyjne zaślepienie nam oczu przez twórców.
-
Gość: fubar, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/24 16:42:05
wydaje mi się, że to co napisał albertus najlepiej na razie podsumowuje finał LOST:

"Patrząc na LOST, jak na historię o wyspie, jej tajemnicach i mocach oraz ludziach, którzy się na tej wyspie rozbili, to widzę jedną, wielką niedoróbkę.
Patrząc na LOST, jak na historię o ludziach, ich dylematach, drodze, jaką musieli przebyć, by dokonać wyborów, to jest to majstersztyk wśród seriali. "
-
Gość: Yeahhh, *.chello.pl
2010/05/24 17:11:35
Nie bardzo rozumiem - skoro LAXy były taką sielanką dlaczego im się tak wszystkim pali do kaplicy? Można mieć świadomość sytuacji i żyć sobie spokojnie urojonym życiem - jak to robi Elois z Danielem. Po co więc się pchać pod kosę?
-
Gość: Woytas, *.chello.pl
2010/05/24 17:36:01
Jak dla mnie sie to kupy wszystko nie trzyma, przez caly serial przeiwnelo sie mnostwo calkiem dlugich watkow, ktore zupelnie zostaly zapomniane i pozostawione bez jakichkolwiek odpowiedzi (czemu sie dzieci nie rodzily, czemu porwali Walta np.), jak sie tworzy jedna tajemnice na drugiej to warto miec chociaz jakikolwiek pomysl na ich wyjasnienie na koniec. Co prawda glupie by to bylo, gdyby to wszystko wyjasniali w ostatnim odcinku, ale mogli to robic stopniowo w 6. sezonie. Juz nie wspomne o tym, ze Hugo byl w czyscu, a teoretycznie stal sie niesmiertelny. Jestem zdegustowany tym w jaki sposob potraktowali widzow tworcy serialu. W scenach gdy byly rozmowy o swiatelku, pomiedzy glownymi bohaterami to mialem wrazenie ze nawet aktorzy wygladali na niezadowolonych ze takie pierdoly popychaja. Obiecywali, obiecywali ale nie "dostarczyli"
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/24 17:46:44
@ Woytas

Dzieci się nie rodziły jako rezultat wybuchu bomby na wyspie

Powali Walta właśnie z tego powodu, że nie rodziły się dzieci na wyspie. Porywali wszystkie dzieci - patrz Emma i Zack.

@ Yeahhh - Bo to nie jest życie jak sam wspomniałeś. "Raj" we wszystkich religiach zwany tak czy inaczej jest zawsze najważniejszym i najwspanialszym miejscem w jakim możemy się znaleźć. Po co więc tkwić w czymś co jest słabsze w stosunku do Raju.
-
Gość: albertus, 82.177.91.*
2010/05/24 17:48:55
spasiba fubar, może troszkę rozwinę myśl.

Jako człowiek wiary, przez 6 lat miałem przyjemność uczestniczyć w przemianach bohaterów, ich rozterkach, wyborach, których musieli dokonywać. Pokazano mi siłę, jaka tkwi w każdym człowieku, a którą może obudzić tylko drugi człowiek.Zobaczyłem, jak ważne są więzi międzyludzkie i wzajemne oddziaływania. Uczestniczyłem w widowisku, w którym grupa zagubionych i samotnych osób odnalazła siebie nawzajem, miłość, przyjaźń... Tak, jak wiarę trudno zrozumieć i ubrać w słowa, tak i nie sposób całą tą historię opowiedzieć w kilku słowach bez tych wszystkich tajemnic i smaczków.
W zasadzie finałowy odcinek tak, jak pozwala wiele rzeczy zrozumieć, tak i zdecydowanie zmusza do głębszego przemyślenia, również nad własnym życiem. I chyba to jest najpiękniejsze.

Jako człowiek nauki, delikatnie mówiąc czuję się zażenowany tym, czym mnie uraczono, a raczej wszystkimi niedomówieniami. Twórcy umiejętnie żonglowali poziomami napięcia i wtajemniczenia wmawiając, że w danym momencie to, co nam pokazują, ma dla całości fundamentalne znaczenie.
Sezon pierwszy - poznajemy bohaterów, pojawiają się pierwsze sekrety, wyspa daje do zrozumienia, że to nie jest zwykła katastrofa lotnicza na bezludnej (co się później okazuje, nie do końca) wyspie. Pojawia się bunkier, który tak na prawdę może nas zaprowadzić wszędzie. Prowadzi nas wprost do Dharmy, która jak się okazuje jest tylko początkiem drogi do dwóch braci. Jacob wraz z bratem bliźniakiem również tracą w pewnym momencie znaczenie na rzecz światła, energii zakorkowanej w jaskini. W międzyczasie pojawia się cała masa drobnych lub grubszych wątków, które mają, lub nie wpływ na całą historię, a które zaginęły w akcji. Chyba troszkę za bardzo twórcy LOST rozszaleli się z tymi furtkami, które sobie potworzyli.

Serialu LOST nie można zdecydowanie potraktować przedmiotowo żądając odpowiedzi na każde z postawionych pytań. Ewidentnie jest to opowieść o wyborach życiowych, a nie o magicznym miejscu a la PANDORA z Avatara.

Wierzę, że można było LOST bardziej zakończyć, bo jak na razie to zobaczyłem kolejną furtkę do być może pełnometrażowego filmu "LOST 3D - Another Life" ;)
-
Gość: goove, *.trzebinia.mm.pl
2010/05/24 18:12:15
Trzy słowa: "Worst Episode Ever".

Po finale wiele nie oczekiwałem gdyż już po drugiej serii było wiadomo, że twórcy nie mają zamiaru wyjaśniać wszystkich zagadek. Widzów bardziej przyciąga stawianie nowych pytań.

Odcinek finałowy był słaby. O ile szczycono się największym budżetem pilota w historii TV to teraz mogą się chwalić najtańszym odcinkiem w historii. Nawet scenarzystom poskąpili grosza. Po efektach "specjalnych" również było widać oszczędności.

Wyraz twarzy aktorów w niektórych scenach mówił sam za siebie: "Naprawdę muszę grać tę żenującą scenę?"
-
everydayitry
2010/05/24 18:26:33
Mój krótki komentarz finału everydayitry.blox.pl/2010/05/How-people-treat-you-is-their-karma-how-you-react.html

LOST - najlepszy serial ever :)
-
Gość: goteam, *.89-161.tel.tkb.net.pl
2010/05/24 18:49:16
Co to za gif, który widzimy na czołówce tego wątku?
-
Gość: adam, *.chello.pl
2010/05/24 18:57:59
A co tam robiła Penny?
-
2010/05/24 19:40:24
No i po finale... cóż moge rzec, czuje sie totalnie ZAGUBIONY!! No bo rozumiem,ze Laxy to byl swego rodzaju Czyściec. Tak bym wnioskowal po obejrzeniu tego finalu. Ale czym byla wyspa? Czy ona istniala naprawde?Czy samolot sie naprawde na niej rozbil, czy spadl do oceanu i wszyscy zgineli? Ja to rozumiem w ten sposob,ze samolot sie rozbil na wyspie, wszystko co widzielismy do 6 sezonu wlacznie, cala akcja na wyspie byla prawdziwa (te przeskoki w czasie tez). Tylko jesli rzeczywiscie tak bylo,to tworcy nas potraktowali po macoszemu, nie wyjasniajac w finale kompletnie NIC!;/ Jest masa pytan,ktore pozostana na zawsze bez odpowiedzi, niestety. Jednakze final mi sie bardzo podobal, kazdy moment "uswiadomienia" w Laxach byl genialny i przechodzily mnie ciary:D Musze sobie poki co wszystko poukladac,bo nie za bardzo potrafie to wszystko pokumac, narazie na szybko moge wysnuc pare wnioskow:
- Laxy ewidentnie byly czyscem
- Pojawialy sie tam rozne osoby,ktore szybciej lub pozniej zginely (patrz Penny, ktorej smierci nie widzielismy)
- Eloise mowiaca "Nie jest gotowy" czy Desmond mowiacy to do Anny-Lucii mieli na mysli,ze nie sa gotowi na wejscie do raju.
- Ogladajac ostatnie minuty przypomnial mi sie film Inni z Nicole Kidman - znakomity horror wlasnie o tym, ze bohaterowie przez caly film mysleli,ze zyja, gdy na koncu sie okazuje,ze byli duchami.
- Wolalbym jednak,zeby to wyspa okazala sie czyscem,bo w sumie to dalej nie wiemy, czym ona byla, skad jej magiczne wlasciwosci (uleczenie Locke'a, raka Rose i bezplodnosci Jina),
- Ta cala akcja dziejaca sie przez wszystkie sezony okazala sie bez znaczenia, bo tworcy od poczatku chcieli nam pokazac katastrofe lotnicza, zakonczona tym, ze widzimy wszsytkich w czysccu. Gdy ktos z fanow pytal tworcow,czy wyspa jest czyscem/pieklem/niebem odpowiedzieli ze nie, ale nikt nie pytal o Laxy:)
- A tworcy powtarzali na kazdym kroku,zebysmy tego nie traktowali jako rownoleglej linii czasowej;]
- W sumie tak jak pisalem, masa pytan pozostala bez odpowiedzi, podam tylko takie najwazniejsze wg mnie. Jesli by mi je zadal ktos,kto oglada 1 sezon, to nie umialbym na nie odpowiedziec:
- Czym jest wyspa?
- Czym jest czarny dym?
- Skad te magiczne wlasciwosci wyspy?
- Jakie sa magiczne zdolnosci Walta? ;/
Sa tez pytania, ktore mozna wysnuc po obejrzeniu 6 sezonu:
- Jak to sie stalo, ze MiB zmienil sie w dym,a Desmond i Jack nie. Ok, Desmond jest specjalny,a Jack?
- Dlaczego w "czyścu" widzielismy wyspe pod woda?
- Co sie stalo pozniej? Tzn Hugo z Benem zostali na wyspie i co,pogrywali sobie w Backgamonna? Frank i spolka wyladowali szczesliwie gdziestam,gdziestam?

Sciagnalem tylko odcinki s06e17 cd 1 cd 2. W sumie 1:40 min ogladania, czy sa jeszcze jakies dodatkowe materialy? Tworcy cos mowili o dodatkowym pol godz., rozumiem ze jest to 20 min (+10 min na reklamy) ktore dodali do 2x40min=1:20 min finalu. Szkoda, ze to koniec. Uwazam ze samo zakonczenie bylo genialne, bardzo mi sie podobalo, naprawde, ciesze sie,ze ta scena byla Top Secret i nie wyciekla do netu, bo pewnie przeczytalbym spoiler o tym. A wlasnie w momencie, gdy pojawil sie Christian zbieralem szczeke z podlogi po raz 1 (bo myslalem,ze tworcy o nim zapomnieli). No i gdy uswiadomil Jackowi,ze wszyscy nie zyja zbieralem szczene po raz drugi:D Warto bylo. NAMASTE!:)

P.S. No i jednak powrocili Bernard,Rose i ..... Vincent;) Szkoda tylko,ze nie pokazali Walta i Michaela. A no i z checia bym zobaczyl Eko, ale jak wiadomo, tworcy sie wkurzyli na aktora, ktory go gral.
P.S.2. Milo bylo rowniez zobaczyc Shanon, ja uwazam medium, ze scena, w ktorej usciskali sie z Sayidem byla zajebissta:) Jednak na 1 miejscu bylo powitanie Sawyera i Juliet, 2 miejsce Charlie i Claire;) Sayid na 3;]
P.S.3. Zal mi rozstawac sie z tym serialem, bo zdazylem bardzo polubic przez te lata bohaterow. Wielu z nas utozsamialo sie z niektorymi z nich,ale to niestety jest koniec. Zycie toczy sie dalej, trzeba szukac nowych seriali:)
"Well, see you in another life Brothers and Sisters..." :)
-
everydayitry
2010/05/24 19:41:02
Zebrałem w jedno miejsce wszystkie filmiki z Aloha To LOST - wywiady i alternatywne zakończenia ;) everydayitry.blox.pl/2010/05/Aloha-to-Lost.html

Kupa śmiechu przy okazji, na otarcie łez...

też tak mieliście po odcinku, że chcieliście wejść na youtube by sprawdzić trailer do następnego epizodu? :(
-
2010/05/24 19:46:04
@everydayitry
No ba, juz szukam jakiegos sneak-peaka;)
Generalnie zapomnialem o najwazniejszym ,mianowicie wielkie pozdro i podziekowania dla LEFLERA!:) Dzieki stary,ze chcialo Ci sie przez te lata prowadzic tego bloga, zeby maniacy Losta mogli tutaj dzielic sie swoimi uwagami. Najlepsze forum Losta w Polsce!!:) Powodzenia chlopaku, trzymaj sie cieplo!:)
-
everydayitry
2010/05/24 20:00:42
Dokładnie. Najlepsze dyskusje tutaj były. Dzięki! :) Chociaż w ostatnim czasie wyluzowałeś i mało konkretnych newsów się tu pojawiało :(
-
lefler
2010/05/24 20:28:22
Piekne zakonczenie dla jednego z najwspanialszego serialu w historii TV. 6 lat wspanialem rozrywki, ktora na dlugo zostanie w pamieci widzow. Trzeba podziewkowac tworcom za to co stworzyli mimo, ze nie zawsze kochalismy to co robili.
Dziekuje rowniez wszystkim za odwiedzanie tego bloga. Bez Was nie bylo by jego.
Lukasz
-
Gość: bancodegaia, *.sds.uw.edu.pl
2010/05/24 20:36:46
Trochę się przespałem z tym odcinkiem i doszedłem do wniosku,ok - nie było najgorzej.Ktoś zadał mi pytanie jak wyobrażałem sobie koniec serialu.I nie umiałem odpowiedzieć,więc może taki finał nie jest zły.Sztampowy,ale wydaje mi się,że legenda Zagubionych dalej będzie trwała.
Skoro na końcu wszyscy się witali - to my na przekór się chyba żegnamy na blogu.
Jak chyba większość osób - rzadko się wypowiadałem,zazwyczaj czytałem
1.Lefler - szacunek za całokształt.Że się chciało i do końca (w przeciwieństwie do serialu) trzymałeś poziom :)
2.Braxi i Medium - nie wyobrażam sobie chaotic bez Was.Dzięki za teorie i ciekawe dyskusje.
No i cóż.Nie będę oryginalny,ale odkąd pojawił się Desmond,ten cytat był moim ulubionym - see you in another life brother.

pozdrawiam
bancodegaia
-
2010/05/24 20:40:01
oooo to mile,ze kogos ciekawily moje wypociny:)
Mam jeszcze taka prosbe, czy ktos ma linka do calego odcinka Jimmego Kimmela Aloha to Lost? Widzialem kawalek i zapowiada sie fajnie,chcialbym obejrzec cale, a nie ma gdzie;/
Jesli ktos ma linka do odcinka to prosilbym bardzo. Pozdro
-
2010/05/24 20:53:50
Według mnie wyspa była ich życiem. To nie żaden przedsionek jak mówi medium. Zakończenie wprawiło mnie w takie osłupienie, że ciągle nie wiem co powiedzieć. Może jak obejrzę drugi raz, to napisze coś więcej.

Nie wiem czemu tak domagacie się odpowiedzi czym jest wyspa, skąd jej właściwości. Jak spojrzy się na serial jako całość nie potrzebne jest naukowe wyjasnienie. Po prostu gdzieś tam jest taka specjalna wyspa :D

Być może Eko i Michael wcale nie zasłużyli na Czyściec? I są już w dużo gorszym miejscu? A Walt, no cóż nie wiemy jakie miał życie po wyspie :D

A w ogóle to popieram komentarz Agi. Jest według mnie bardzo trafny.
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 21:29:07
Byłoby pięknie gdyby to był finał na końcu II sezonu. Cała reszta dokręcona po nim miała służyć tylko i wyłącznie zrobieniu zamieszania, bo ludzie zaczęli się domyślać, że bohaterowie zginęli w momencie katastrofy. Skąd np. na wyspie wziął się biały niedźwiedź? Miał być znakiem nierealności świata, w którym znaleźli się rozbitkowie. Odkrycie Bunkra i jego światła miało być zakończeniem Lostów, niestety przedłużenie kontraktu z ABC na 6 sezonów zaowocowało takimi bzdurami jak Darma, Widmore, Faraday itp. No to mamy finał: Zamiast bunkra - grota w ziemi, zamiast wpisywania kodu - kamienny korek :).

Na koniec cytat: "Damon Lindelof: W pewnym momencie w sezonie 3, po pierwszych siedmiu odcinkach, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że serial zmierza w kierunku beznadziejności. Czy w ogóle istnieje takie słowo? Carlton Cuse: To dobre określenie."

To mówi wszystko :)
-
Gość: albertus, 82.177.91.*
2010/05/24 21:30:14
@braxi
ALOHA TO LOST możesz obejrzeć podzielony na fragmenty na oficjalnym kanale Jimmiego Kimmela na youtube www.youtube.com/user/JimmyKimmelLive?feature=chclk
-
Gość: Maestro, *.chello.pl
2010/05/24 21:35:38
Ja też się zgadzam z Agą. :)

Dzięki ludzie za te dwa albo trzy sezony wspólnego dyskutowania.

Zakończenie dobre, ale ja nienawidzę niedopowiedzeń w filmach/serialach, dlatego czuję duży niedosyt. Chyba wszyscy sobie zdają sprawę, że Losty ustaliły swoisty rekord jeśli chodzi o zagadki, tajemnice, niedopowiedzenia.
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 21:38:35
I nie dziwcie się ludziom, że oczekiwali wyjaśnienia zagadek skoro twórcy serialu postawili je przed nimi. Niestety większość z nich nie miała służyć niczemu oprócz zapychania czasu antenowego!
-
Gość: szlukasz, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 21:41:20
thepiratebay.org/torrent/5587206/Jimmy.Kimmel.2010.05.23.Aloha.to.Lost.Special.HDTV.XviD-2HD
-
Gość: Beckett, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 21:57:11
@Miras - sfrustrował Cię ten finał, nieprawdaż?
Oni nie zginęli w chwili katastrofy. To wielokrotnie zostało już powiedziane. To co się działo na Wyspie, działo się naprawdę. LAXy były czymś nierealnym. Swoistym "przedsionkiem" tego co ma być dalej.

Ty chciałeś tego skąd posąg, hieroglify, uzdrawiająca moc (no tutaj jest to nie takie tajemnicze). I ja też. Tyle, że dla mnie nie było to niezbędne.

LOST dryfował od dłuższego czasu z serialu sci-fi w stronę typowego dramatu. Ludzie zaczęli być ważniejsi aniżeli tajemnice wyspy. Niestety, dla mnie np., ponieważ kilku rzeczy chciałbym się dowiedzieć. Nie wszystkich, to nieistotne - przecież w naszym życiu też są rzeczy, które istnieją, a których początku istnienia nie znamy. Musimy je przyjmować za prawdziwe. W podobnym tonie zagrali twórcy LOST.

I tak jak jestem z jednej strony zawiedziony pewnymi aspektami, tak generalnie uważam to za fantastyczne zwieńczenie tych sześciu lat. Wszystko zostało poskładane mniej lub bardziej zgrabnie.
Szacunek należy się Damonowi i Carltonowi za utrzymanie w ryzach całego uniwersum LOST przez te wszystkie lata. Pozostawili nas wszystkich dokładnie takimi, jakimi mieli nas przez te wszystkie lata - pytającymi i z mieszanymi uczuciami.

Z pewnych wątków nie udało się im wybrnąć, pewne zgrabnie poszły. Jak wielu osobom, Shannon & Sayid reunion mi się nie spodobał. Cała ta legenda Nadii, jej istnienie w LAXach, a zwycięstwo przelotnego romansu z blondyną - nie, to nie zadziałało.

Nadal nie wydaje mi się bym wszystko rozumiał, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Jednakże dopiero, gdy będą dostępne wszystkie możliwe dodatki do serialu i ten wycięty materiał, który kilka rzeczy może uściśli. Gdy będę tym dysponował, zasiądę do LOSTów jeszcze raz.

Uważam ten serial za świetną przygodę, która raz miała górki, raz dołki, ale przecież trzymała nas przez te wszystkie lata przy telewizorach. To postacie, które na zawsze zapisały się w historii telewizji i cieszę się, że mogłem być ich widzem od początku do końca.

Czuję się mocno związany z tym serialem i przez lata będę.

Pamiętam jak zaglądałem tutaj wieki temu. Praktycznie nie pisałem, bo sama lektura komentarzy była dla mnie wystarczającą kopalnią wiedzy. Wielokrotnie miałem gotowe gigantyczne posty z teoriami czy komentarzami, ale jakoś rezygnowałem, bo ktoś napisał mniej lub bardziej tak, jak ja czułem.

Będzie mi brakowało kolejnych odcinków LOST. Takich, na które narzekałbym i takich, które wbijają fotel i irytują faktem, że JUŻ koniec odcinka :)

Powodzenia wszystkim :)
Namaste!
-
Gość: , *.sileman.net.pl
2010/05/24 22:03:12
samolot w ostatniej scenie to oceanic 815 czy Ajira 316?

po obejrzeniu pomyślałem że oceanic lecz teraz nie jestem tego taki pewny
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 22:11:46
@Beckett

To nie finał rozczarowuje, tylko to co przed nim. To była walka ze spadającą oglądalnością!
-
Gość: littlemala, *.adsl.inetia.pl
2010/05/24 22:26:35
przyznam, że się trochę spłakałam ;)
finał mi się podobał. może i brakowało w nim kilku elementów, ale czuję się usatysfakcjonowana.

Choć powiem szczerze, że bardzo bym chciała cofnąć się o te kilka sezonów i obejrzeć pierwotny zamysł twórców. taki w 100% dopracowny, nieprzeciągnięty, niezapchany zbytecznymi pierdołami... myślę, że mógł to być niewiarygodnie fantastyczny serial, a wyszedł bardzo fajny ;)

pozdrawiam was wszystkich i życzę kolejnych seriali po których obejrzeniu pierwszą rzeczą jest wejście na bloga i dzielenie się emocjami i spostrzeżeniami :)
-
Gość: Beckett, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 22:27:19
@Miras - walka przez 6 sezonów by zakończyć ze średnią w granicach 10 milionów, a finałem na poziomie 13.5? Niezły wynik.
Szmaciany Prison Break w ostatnim sezonie miał oglądalność na poziomie 2.5 miliona. To jest dopiero walka z oglądalnością.

Wiele chwytów zastosowano w tym serialu, byśmy z nim dotrwali, ale za wszystkie zabiegi także należą się brawa.

Mnie LOST rozczarował w wielu miejscach, finał tego nie robi. W opinii np. DarkUFO, flash-sideways zostały przepisane i to w trakcie produkcji tego sezonu. Jestem w stanie się z nim zgodzić, bo tak jak Cuse i Lindelof podrzucali nam zawsze delikatne sugestie odnośnie dalszych rozwiązań, tak tutaj momentami aż dawali nam w ryj.

I jak się im nie dziwię. Szukali czegoś co zapadnie w pamięć i wg mnie finał takim jest. Bo co by nam np. dało to, że uciekli z Wyspy? Zbliżona ekipa już raz to zrobiła. Żadna nowość.
Wszyscy giną, Wyspa przetrwa - nieeee.
Wyjaśnienie wszystkich zagadek? Ten serial to nie quiz naukowy, a dramat w postaci serialu. Musiało się skończyć emocjonalnie. Szkoda, że tylko emocjonalnie, a za mało naukowo.
Wcale nie uważam by to co do tego finału prowadziło było generalnym rozczarowaniem. Jeżeli dla Ciebie było - jesteś zdecydowanie masochistą :D

Dla mnie to najlepsza porcja serialowej rozrywki, jaką było mi dane oglądać "na żywo". To było coś innego i żal, że to koniec, gdyż oglądałbym to w sumie dalej (piszę to z pozycji dzisiejszego dnia po finale), ale rozumiem i twórców i obsadę. 6 lat w jednym miejscu, nawet tak pięknym jak Oahu, z tą samą ekipą może zmęczyć.


-
Gość: premier, *.rwd.prospect.pl
2010/05/24 22:28:37
weźcie się nie żegnajcie tak bo mi się płakać chce.
a było to tak: w 1 dzień gdy założyłem internet (2006rok) pierwsze co to wpisałem w googlach " lost ", przekierowałem na j pol i o to chaotic blox hehe, miałem go nawet jako stronę startową zamiast wp czy onetu^_^ szkoda, jednak myślę, że jeśli wyjdzie jakaś kinowa ekranizacja czy coś, to spotkamy się tu jeszcze
namaste:D
-
Gość: Beckett, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 22:40:27
a właśnie. najważniejsze.
Skąd do cholery jest gif do tego wpisu ? ;
-
Gość: walec, *.gdynia.mm.pl
2010/05/24 22:42:18
"Jack ty nie masz syna" - powiedziała Kate i już wtedy było pewne, że to ich "wyobrażenie życia".
Jeszcze do mnie nie dociera, że to już koniec. Czuję się jakby umarł ktoś mi bliski. Jest mi bardzo smutno, chce mi się płakać.... Żegnaj Jack, żegnaj Kate, Lock, Sayid, Jin, Sun, żegnaj Desmond.
-
Gość: littlemala, *.adsl.inetia.pl
2010/05/24 22:48:27
Właśnie jeszcze jedno - zbyteczne było wprowadzenie do fabuły laxów syna Jacka - skoro ostatecznie Locke stwierdza Jack ty nie masz syna ... zostawiając laxy jack wyrzeka się swojego syna... hmm dziwne to trochę
-
2010/05/24 22:49:05
gif jest z show Jimmiego Kimmela po odcinku o Jacobie i jego bracie.
-
Gość: Harrier, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/24 22:51:39
NAMASTE DZIĘKI LEFLER ZA 6 LAT WSPANIAŁEGO SERIALU!!
-
Gość: walec, *.gdynia.mm.pl
2010/05/24 22:54:51
Tak wybaczcie, to o synie to powiedział John.
Widać wyraźnie, że reżyserom trochę śpieszyło się z zakończeniem serialu. Chyba przerosło ich rozwiązywanie postawionych przez siebie samych zagadek. Powiem szczerze, że kiedyś myślałem nad tym, że wprowadzą się w bagno przez to.
Zakończyli najlepiej jak mogli. Zagrali na naszych emocjach. Co nie jest piękniejsze, niż miłość, przyjaźń, bratnia dusza. Odeszli z uśmiechem na ustach, a my płaczemy niestety.
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/24 23:30:17
Żadnych kontynuacji LOST nie będzie. Nie liczcie na to. Jedyne co się chyba wydarzy to zostanie wydana w formie książki LOSTPEDIA, która być może odpowie niezadowolonym na ich zagadki. Poza tym choć Damon i Carlton powiedzieli, że po finale będą się ukrywać i ogłaszają ciszę to jednocześnie u Kimmela powiedzieli, że jak tylko trochę ochłoną (jakieś kilka tygodni) to odpowiedzą jeszcze na pytania fanów.

Ktoś wspominał o oglądalności. Akurat oglądalność LOST jest jedną wielką niewiadomą bo jak to się ma do milionów ludzi oglądających tylko i wyłącznie w necie. A oglądalność jest liczona tylko na podst. oglądalności TV.

Ktoś napisał, że Damon twierdził w 3 sezonie że serial zmierza do beznadziejności. Nie wyobrażam sobie żeby mógł powiedzieć coś takiego - no chyba, że był tak bardzo wkurzony na ABC. Bo chcieli mieć datę końcową serialu, której stacja im nie chciała dać. Datę końcową otrzymali wraz z końcem 3 sezonu. A więc oskarżenia o to, że pełno było w LOST zapychaczy są bezpodstawne bo jedynie sezon 3 był sezonem pisanym trochę w niepewności twórczej.

Chyba ktoś z piszących tez mnie źle zrozumiał. Owszem użyłem słów że wyspa to "przedsionek raju" - bo nie znajduję lepszych słów. To po prostu miejsce na naszej Ziemi, przez które niejako "przesiąka" raj, ale co za tym idzie i "piekło". Nie wiem co by się stało gdyby wyspa zatonęła - prawdopodobnie koniec świata - wszystko by piekło pochłonęło. Jak więc doszukiwać się początków wyspy skoro ewidentnie finał pokazuje, że jest ona związana niemal z boskością. To że wyspa była zatopiona w Laxach to było mydlenie nam oczu. W obliczu finału po prostu zatopiona wyspa funkcjonowała jako symbol - że fizyczność, materia - poszły w zapomnienie. Że wyspa już nie jest istotna. Podobnie jak słowa Locke'a w "LA X", które były tak dosadną wskazówką że aż niewiarygodne że nikt z nas się nie domyślił "Nie zgubili Twojego ojca, tylko jego ciało". W ogóle serial jest tak genialnie napisany, że bez przerwy przewalają się w nim te same motywy i gdy obejrzymy go jeszcze raz zobaczymy dwukrotnie więcej wspólnych mianowników pomiędzy poszczególnymi sezonami.
Wszystko co wydarzyło się na wyspie - wydarzyło się i było realne. Tylko Laxy to czyściec. Zabijecie mnie za to co napiszę - ale uważam, że większość historii na wyspie tłumaczy się sama przez się. I że wszystko da się czymś wytłumaczyć. Owszem twórcy nie dali nam rozwiązań na tacy ale dali nam właśnie tyle wskazówek, które tylko trzeba będzie powiązać w całość. Niektórzy mówią, że przygody na wyspie wyglądają na nieistotne w obliczu finału. Nic bardziej mylnego. Przecież bohaterowie odmienili swoje życia, odnaleźli siebie no i ochronili wyspę. Podanie tego w 2 sezonach wydawałoby mi się naciągane. Choćby nawet przez wzgląd na długość serialu - jestem w stanie uwierzyć w ich metamorfozy życiowe.
A po drugie - W konfrontacji z ostatecznością każde życie jest tylko drogą i testem i wszystkie kłopoty, szczegóły itd. tracą na znaczeniu w zetknięciu z wiecznością.

I zgadzam się z Jimmy Kimmelem, że LAXY są jednak poprowadzone trochę pod postać Jacka. Bo owszem widzimy jak inni bohaterowie się poznają ale to on jest najważniejszy. To on jest gwoździem programu. To jest tak jakby "czyściec" skrojony pod niego. Podejrzewam, że każdy z rozbitków w momencie śmierci przeżywał coś podobnego. Nie wiem czy wystarczająco jasno się wyrażam. Chodzi mi o to, że w momencie śmierci każdy przeżywa swoje LAXY. A więc gdy powiedzmy 50 lat po wyspie Sawyer jako staruszek umarł w łóżku to zaczał przeżywać swoje Laxy. I owszem w jego Laxach pojawiłaby się scena z Juliet i ogólna w kościele ale np. pojawiłyby się dodatkowo tez osoby, które poznał przez resztą swojego powyspiarskiego życia. To tak jakby stan przed ostatecznym odejściem - spotykasz ludzi ze swojego życia i oni pomagają ci przejść na drugą stronę. Po prostu w Laxach mieliśmy zasygnalizowane jak to się skończyło dla innych bohaterów.



-
Gość: fubar, *.gemini.net.pl
2010/05/24 23:32:17
abc.go.com/watch/jimmy-kimmel-live/93521/262014/aloha-to-lost?cid=fullepisodeaccess to jest bezpośredni link do show kimmela firmowany przez abc.

Mnie zastanawiać będzie tylko jedno, co stałoby się faktycznie gdyby dym opuścił wyspę? Zło rozlałoby się po świecie, a co stałoby się wówczas ze światłem? Wiem, że te pytania teraz nie mają znaczenia, jednak skoro wyspa była całkiem realnym miejscem z którego każdy mógł wrócić do równie realnej rzeczywistości to warto się nad tym zastanowić, jak dym prowadziłby życie poza wyspą (w końcu mało brakowało). W ogóle ewidentnie finał pokazał, że dym również działał metodą prób i błędów, skoro nie wiedział co się stanie po odkręceniu korka. Trochę dziwne biorąc pod uwagę, że ten "byt" (niestety nie wiemy co to było) znajdował się już tam od czasów starożytnych, co pokazywały hieroglify. Po Hurleyu i Jacku widać jednak było, że wypicie wody ze źródła nie dawało specjalnie wiele wiedzy na temat tego jak zajmować się wyspą i czym ona w gruncie rzeczy jest oraz na jakich zasadach działa. Ja bym się cieszył szczerze mówiąc jakby teraz powstało coś w stylu pseudo dokumentalnego filmu dharmy sprzedającego nam w jakiejś przynajmniej części tajemnice jej specjalnego charakteru od strony naukowej i historycznej. Tak jak często do takich produkcji science-fiction dodaje się różne dodatki, które potęgują realizm i eliminują wrażenie bajkowości.

Powiem Wam, że po obejrzeniu Aloha to LOST i tego zabawnego i zdystansowanego podejścia scenarzystów do tematu to jestem przekonany, że ich największym triumfem jest właśnie to jak przez te 6 lat szalały fora internetowe i blogi. Myślę, że oni doskonale sami zdają sobie sprawę z mniejszych lub większych niedociągnięć w fabule, lecz nie przykładają do szczegółów może aż takiej wagi jak my bo zależało im przede wszystkim na zarysowaniu charakterów postaci, ich przeżyć wewnętrznych oraz drogi jaką wspólnie przebyli. W każdym razie wszyscy obserwujemy, że ta część była w pełni dopracowana i dopieszczona.
-
Gość: seb2k6, *.bb.online.no
2010/05/24 23:34:07
żenada
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/24 23:44:57
@littlemala - Jack, choć nigdy nie miał dzieci, dzięki Laxom miał możliwość spełnienia się jako ojciec. Widzieliśmy trudny początek relacji i przełamanie tego momentu, do którego Jack jakby powtarzał błędy swojego ojca. Właściwie nie robił nic złego ale nie potrafił złapać kontaktu z synem. To tak jakby była dla niego ostateczna nagroda - bo on podświadomie miał wielkie obawy, że gdyby kiedykolwiek został ojcem byłby taki sam jak Christian dla niego.
-
Gość: niuniossj3, *.xdsl.centertel.pl
2010/05/24 23:46:52
Dlaczego Desmond wiedzial zyjac i bedac na wyspie ze swiatlo to cos gdzie moga zyc razem ze swoimi bliskimi zmarlymi itp. Widzial wszystko wczesniej zanim sie to stalo. Dla mnie najbardziej zagadkowe pozostana liczby wpisywane do komputera, hieroglify i dharma. P.S statek ktory stal obok klifu to ten sam jak z gry Lost w ktorej prowadzil nas kompas
-
Gość: Abigail, *.9.rev.vline.pl
2010/05/24 23:52:53
gif jest dokładnie stąd: www.youtube.com/watch?v=_8JBYlNTf-Q
Cięzko uwierzyć, że to już koniec...
-
Gość: adam, *.chello.pl
2010/05/25 00:27:22
Ciekawe czy scenarzyści skorzystali z pomocy z jakiejś teorii forumowiczów z całego świata gdy brakowało im weny twórczej?
-
Gość: oczarowany, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/25 00:53:13
"to już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy już iść.."
tak, tak.. dla mnie nie ma już nic.. (oczywiście tymczasowo, dopóki do mnie dojdzie, że to już koniec tej wspaniałej przygody, którą przeżywamy od 2004 roku), żyłem Lostem od odcinka do odcinka tak jak wielu z was.. gdyby nie komputer, piłka nożna, inne seriale, szkoła, które wypełniały mój wolny czas między odcinkami, to bym po prostu zwariował..

wiem, że zacząłem jakoś tak nietypowo, może dlatego, że czuję się trochę nieswojo, ponieważ piszę na tym blogu po raz pierwszy (i chyba ostatni) śledząc wasze dyskusje na temat serialu od baaaardzo dawna, a zarazem troszeczkę rozbity wewnętrznie, ponieważ umarła pewna cząstka mnie. Po obejrzeniu finału siedziałem przez parę minut, gapiąc się w czarny monitor jak zaczarowany.. potem naszły mnie miliony pytań, w większości te same, które wy poruszaliście, dlatego nie będę się powtarzał, a także inne i byłem przez chwilkę wkurzony na twórców, że wyrbnęli za bardzo "epicko". Jednak jak teraz o tym wszystkim myślę, to nasuwa mi sie jedna myśl - lepiej tego zakończyć nie można było! Lost to ciągłe zagadki, tajemnice... czy chcielibyście, żeby "na sucho", czarno na białym wytłumaczyli wam KAŻDĄ zagadkę? po pierwsze wiele wyjaśnili, tylko wystarczy pomyśleć albo obejrzeć 6 sezonów raz jeszcze, a po drugie moim zdaniem jest to niemożliwe. Już mówię dlaczego - musieli by chyba wydać kolejny 2 godzinny odcinek, który by polegał na "wyliczaniu" po kolei wszystkich zagadek i nieścisłości, albo zrobić kolejny 7 sezon (może troszeczkę przesadzam, ale tylko troszeczkę). I po co mają to robić? po to żebyście znowu po nich jeździli, że "źle wytłumaczono, poszli na łatwiznę" itd? dlatego najlepiej jakby nic nie wyjaśniali, oczywiście mogą odpowiedzieć na pare pytań ale to wszystko. Jeśli komuś sie coś nie podobało, jakaś niewyjaśniona zagadka itd, to proponuję wziąć się za pisanie scenariusza do serialu, który przynajmniej zrobił by furorę w Polsce, nie mówię o arenie międzynarodowej. Zobaczycie jaka jest to cholernie trudna sprawa.. Ten serial to majstersztyk, ideał , cudo. Możecie mnie zjechać za to co napiszę, ale mam nadzieję, że teraz nie będzie wielkiego "bumu" na nowe seriale, nawiązujące do Losta itd, itp. Tak oczywiście, chcę żeby powstało coś co dorówna temu serialowi a może nawet go przebije ale niech to będzie "coś" nowego, zupełnie inna, odmienna wspaniała przygoda, idealnie rozplanowana i nagrana. Nie robić nic na siłę i na szybko. Myślę, że będziemy musieli poczekać bardzo długo na coś na miarę fenomenu Losta, a przecież za 2 lata koniec świata (hahaha :D )... to chyba tyle moich wypocin... jedynym słowem, które określa serial, który niestety już się zakończył jest - MAGIA!

do zobaczenia w następnym życiu bracia,
Namaste
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 01:06:34
Witam

Wow, cóż to było. Przebrnąłem przez grad komentarzy, wyjaśniających na różne sposoby z czym przez 6 lat mieliśmy doczynienia. Obawiam się, że prawdziwej odpowiedzi nigdy nie dostaniemy.

Skłaniam się do wersji, według której w momencie katastrofy Oceanic rozbitkowie żyli i było to ich prawdziwe życie. Trafili na tajemniczą wyspę, która rzeczywiście istniała od bardzo dawna i była zamieszkiwana przez różne ludy. Sam tytuł sam w sobie genialnie odzwierciedla przekaz serialu - na wyspę trafili ludzie "z defektem" jak to ujął Jacob, ludzie, którzy potrzebowali jakiegoś bodźca, aby odnaleźć nowy sens w życiu, coś dlaczego warto żyć. Dla jednych była to miłość, przyjaź, dla innych przekonanie, że ma się w życiu jakiś cel dla którego warto żyć (Locke). Oczywiście mnóstwo aspektów z wydarzeń na wyspie zostało nie wyjaśnionych, ale nie ma to większego znaczenia dla całości fabuły.

W momencie śmierci, nie ważne czy na wyspie, czy po tym jak ją opuścili, trafiają do czyścca, a może po poprostu na następny poziom w życiu, którym były LAXY. Przeżywają tam swoje życie w inny, alternatywny sposób. Mogą sprawdzić się w roli, która nie była im dana w ich prawdziwym życiu - przykład Jacka jako ojca. Gdy uświadamiają sobie, że na prawdę są martwi i jeżeli tylko są gotowi to mogą przejść na następny poziom - raj/niebo ?

Moje pytanie. Czy cały ten finał, ostatni sezon toczył się w okół Jacka ? Tzn. chodzi mi o to, że gdy Jack umiera, trafia do czyścca, ale są tam przecież osoby, które jeszcze żyją... Czy też nie należy tego traktować jako następujących po sobie wydarzeń w zachowanej chronologii... ?

Toporkens

-
Gość: Paweł, 89.229.109.*
2010/05/25 01:22:05
Moja żona się na mnie pogniewa i pewnie też nie jestem takim maniakem tego filmu jak wy ale... bardzo ceniłbym sobie ten film gdyby dzisiejsze dwa odcinki były zakończeniem pierwszego sezonu! Od lat czekałem na zakończenie tego filmu, które zostało ujęte w dwóch odcinkach. Nie macie poczucia straty czasu???;) Przecież znaliście zakończenie tego filmu od dawn!? a wszyscy łącznie ze mną łudzili się że to będzie coś ... coś czego się nie spodziewamy. Film napewno był "kasowy".
-
Gość: magda, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 01:23:42
z miliona pytan na swiezo po obejrzeniu tyko jedno w tym momencie wydaje mi sie istotne: CZEMU JACK NIE ZOSTAL DYMEM??????????????????????
-
Gość: maruto, *.2-0.pl
2010/05/25 01:42:07
Dziekuję wszystkim fanom za wspólne emocjonowanie się tym cudownym serialem przez 6 lat. Dziekuję również za tego bloga- to tutaj zaglądałem od początku w poszukiwaniu wszelkich informacji.
Wspaniała historia dobiegła końca.
-
Gość: zniesmaczony martino, 188.141.6.*
2010/05/25 03:05:56
Ja czuję się dziwnie. Od początku serial traktowałem jak puzzle, co tydzień dostawałem kolejne kawałki. Dzisiaj czuję się, że nie ułożyłem układanki, bo zabrakło wielu puzzli, a i pełno puzzli jakby z innych układanek. Czuje się oszukany. Mi nie zależy na tym, żeby wiedzieć skąd się wzięło światło, bo mogę to potraktować jako aksjomat, ale jakoś fabuła nie układa mi się w spójną całość.
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/25 04:08:22
@Paweł - zupełnie nie rozumiem jak Twoim zdaniem można było zakończyć 1 sezon tym finałem. Przecież nie rozwinęliby postaci na tyle aby jakikolwiek progres był widoczny. Wszystko działoby się za szybko i z postaciami nie byłoby aż takiego zżycia. Kiepski pomysł. Naprawdę znaliśmy zakończenie od dawna? Nie znam nikogo kto by o nim pisał.
A co poczucia straty czasu mam na to swoją teorię. Na dobrą sprawę wszystko jest stratą czasu. Spotkania ze znajomymi przy piwie, oglądanie filmu, czytanie książki, granie w gry komputerowe - to wszystko kwestia podejścia. Jak ktoś patrzy na te kwestie negatywnie to 3/4 życia okaże się stratą czasu.

@ magda
- Ponieważ energia była za słaba bo mechanizm dopiero ruszył
- Ponieważ żył a wcale nie mamy pewności, że MIB najpierw uderzając głową o głaz a potem spadając z dużej wysokości się po prostu nie zabił. I ten fakt miał wpływ na powstanie czegoś takiego jak dym.
- Być może powstanie dymu miało związek z tym, że Jacob i MIB nie mogli się wzajemnie zabić (co sprawiła macocha) a Jacob jednak zabił brata.

Można sobie to tłumaczyć na wiele sposobów.
-
Gość: Spojlerowiec, *.in-addr.btopenworld.com
2010/05/25 08:30:31
Zauważyliście, że z chwilą kiedy Jack przekazał pałeczkę Hurleyowi i dał mu wodę do picia, nie wypowiedział modlitwy tak jak Jacob?
Wyczaiłem, że na początku odcinka kiedy Jack stoi po kolana w rzece i Sawyer do niego podchodzi... Jack wtedy coś sobie mamrocze po cichu. Czyżby już wtedy "pobłogosławił" wodę z rzeki i wiedział dokładnie co i jak się stanie?
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 09:26:13
To był genialny scenariusz na DWA SEZONY! Rozbitkowie zginęli w momencie katastrofy! Jack widzi zmarłego ojca, Lock może chodzić pomimo nieuleczalnego kalectwa, Rose nie jest już śmiertelnie chora, MR. Eko, nawraca się i próbuje odkupić swoje winy. Desmond z II sezonu to przecież Jacob, strażnik światła, mianowany przez Kelvina. Walt zostaje porwany bo nie jest gotów odejść z dorosłymi, jego czas jeszcze nie nadszedł. Kiedy okazało się, że będzie więcej sezonów, robili wszystko by to odkręcić. 3 sezon aż do przedostatniego odcinka 6 części to rozciągnięty scenariusz, podyktowany przez plany ABC! Stąd tyle bzdurnych wątków. Współczuje twórcom i teraz rozumiem niektóre ich wypowiedzi podczas kręcenia kolejnych części.
-
Gość: walec, 94.254.242.*
2010/05/25 09:35:43
To czym w takim razie była Dharma? Oni także byli martwi?
-
Gość: sen, *.tktelekom.pl
2010/05/25 09:40:02
Mnie zastanawia postawa Desmonda w ostatnim odcinku.
Po przygodzie w generatorze pola elektromagnetycznego wydawało się, że Desmond został oświecony, że wie co i jak ma zrobić.
Tymczasem okazało się że sam w końcówce niewiele wiedział, robił co mu kazano, nie wyglądał za bardzo na takiego, kto wie czym się to zakończy.
Zastanawiające jest też to, że w pewnym momencie wyglądało, jakby już na wyspie miał świadomość LAX-ów i czuł, że nieważne co się stanie z nimi na wyspie to i tak kiedyś wszyscy wylądują w tym czyśćcu (LAXy).

Druga sprawa, to to ile głównych postaci przeżyło. Na wyspie pozostali co najmniej:
Hugo, Ben, Desmond, Jack oraz Bernard i Rose.
Wyspę opuścili Sawyer, Claire, Kate, Richard, Frank i Miles oraz wcześniej Walt.
Pewnie jeszcze kogoś pominąłem, ale jak dla mnie to jest wystarczająca ilość osób - taka furtka, aby kiedyś serial miał możliwość kontynuacji. Jeśli nawet nie przez tą ekipę to może inną.
-
becis131
2010/05/25 09:40:39
mój syn skończył niedawno 5 lat, pamiętam jak był maly, a ja padnieta po całym dniu, jak juz zasnął "siadałam" do lost-ów, cięzko uwierzyć, że to już tyle laaaat:)
i koniec
jaki koniec?
smutny koniec, sentymentalny koniec, "dziwny" koniec, spodziewałam się bardziej naukowego wyjaśnienia, ale nie powiem, że to zaserwowane mi się nie podobało (oczy miałam na mokrym miejscu;))
co nie zmienia, że pytań mam sto i dwiescie i pewnie nigdy nie dostanę na nie odpowiedzi:(
-
Gość: gabek, *.ha1-s.us.edu.pl
2010/05/25 09:52:27
Według mnie jak i widzę innych od samego początku wszyscy byli martwi, tylko oni jak i my tego nie wiedzielismy. Wyspa w zależności od kultury i wiary mogła być dla nich "czyśćcem". Takie osoby jak Desmond też mógł być martwy. Podczas swojej podóży dookoła świata trafił na burzę (mógł tego nie przeżyć). Na wyspie nie mogły się rodzić dzieci. Przecież w świecie martwych nikt nie może się urodzić. Wyjątkiem jest Clare? No nie bo przecież ona zmarła razem z swoim dzieckiem na pokładzie samolotu.
Wstęp do tej magicznej wyspy przypominał bardziej wstęp do mitologicznego hadesu. Gdzie zwykli śmiertelnicy też mogli wejść. Tutaj może być przykładem DARMA, Ben, Juliet, Widmore itp. Myślę, że oni nie zdawali sobie sprawy czym tak naprawdę jest wyspa. Skoro można wejść to można i wyjść. Tak też uciekli w jednym z sezonów, jednak szybko wrócili bo zobaczyli, że tam nie są szczęśliwi, że nie pasują do prawdziwego świata.
Kolejne pytanie: Po co oni tam są? Hmmm... Jedni by odkupić swoje winy które popełnili za życia (zwróćcie uwagę, że większość z nich miała swoje grzeszki) inni by mogli "odpuścić", chociaż cały 6 sezon a w szczególności finał był po to by mogli się pogodzić z śmiercią.
Kim jest Jacom i MIB? Odpowiedzi może być wiele. Symbole dobra i zła? Anioł i szatan? Jacob przypomina mi św. Piotra który strzeże bramy do nieba (światło wyspy?) Nie może pozwolić by złe osoby tam się dostały (MIB - wcielenie zła) bo wtedy przecież byłby koniec nas wszystkich.
Czym był świat z 6 sezonu? Na pewno to nie był prawdziwy swiat. Coś może jak inny wymiar, ale mi bardziej podoba się określenie "matrix". Stworzyli swój świat taki jak sobie wyobrażali że powinien być w którym żyli. Jednak on nie był prawdziwy.
Gdy się patrzy na ostatni sezon można czuć pewien niedostyt. Jednak jeżli pomyślicie, że twórcy LOST'ów mieli plan od pierwszego odcinka to nagle znajdziecie wiele podpowiedzi, wskazówek które pokazują jakim majstersztykiem jest ten serial. Bo przecież co jest po życiu? Oni w chwil śmierci nie przeszli na drugą stronę. Byli gdzies pomiędzy. Byli poprostu "zagubieni"! :)
-
Gość: , 84.40.247.*
2010/05/25 10:06:57
Nie rozumiem zupełnie ciągłego wałkowania tematu ich śmierci podczas katastrofy. O_O
Jasno zostało to zanegowane.
Czemu Jack nie został Dymkiem?

Ano z wielu powodów nie musiał nim zostać. Mnie dziwi raczej dlaczego nie został uzdrowiony przez Wyspę. Uratował ją, poświęcając się. Mogła go przynajmniej poskładać do kupy (co jest naprawdę logiczne). Tak się nie stało z jednego powodu - potrzeby odpowiedniej dramaturgii serialu.

A co do haseł twórców, że ostatnią scenę serialu mieli w głowach.
Oczywiście, że mieli!
Jack leżący na ziemi, umierający zamyka oko w takim ujęciu jakim serial się zaczął. W to mogę uwierzyć bezproblemowo. To jak do tego doszło było obiektem zmian i licznych scenariuszowych perturbacji.
-
becis131
2010/05/25 10:09:43
hmm a oststnia scena? rozbitego samolotu? to taki bonus, czy mała zagwostka?
-
Gość: fubar, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/25 10:37:51
Skoro LAX to jakieś idealne wyobrażenie życia (Czyściec), to skąd się tam biorą takie osoby jak Keamy?! i takie akcje jak ze strzelaniną Sayida? Skoro jest to miejsce specjalne to skąd tam biorą się takie wątki.

Btw. aktor, który gra Keamy'ego gra Małego Johna w nowym Robin Hoodzie i pasuje do swojej roli idealnie, polecam!:)
-
Gość: gabek, *.ha1-s.us.edu.pl
2010/05/25 10:44:38
zanegowane? Moim zdaniem zostało potwierdzone w rozmowie Jacka z ojcem w ostatnich scenach.
-
Gość: sen, *.tktelekom.pl
2010/05/25 10:50:09
"hmm a oststnia scena? rozbitego samolotu? to taki bonus, czy mała zagwostka?"
nie wiem co jest come on, ale na mojej kopii filmu nie ma tej sceny, akcja kończy sie jak jack zamyka oko, potem pojawia się napis LOST i tyle.
Można gdzies zobaczyć tą scenę z rozbitym samolotem albo zdjęcia?
-
2010/05/25 10:54:12
Doskonale pamiętam, jak wiele lat temu po obejrzeniu Pilota na TVP1 znalazłem tego bloga, był źródłem wszelkich informacji nt. LOST-a. Dzisiejsze odwiedziny są niezwykle symboliczne - po tak długim czasie żegnamy się z serialem LOST (choć mam nadzieje, na jakieś specjale, dodatki na DVD czy komiks, książki itd). Lefler - nie kasuj bloga, za kilkanaście lat aż miło będzie wrócić tutaj i powspominać, gdy będę powracał do obejrzenia 6 sezonów po raz kolejny, bo jestem pewien, że uczynię to nie raz. Pozdrawiam szczególnie tych, którzy byli wierni do końca, a nie odeszli po 3-4 sezonach. Po tym rozpoznaje się prawdziwych fanów, a nie telewidzów.

Dosłownie każde moje życie do tej pory było podporządkowane pod LOST - czekanie na odcinki, sezony, pobieranie, oglądanie, komentowanie. 6 pięknych lat. Wstyd przyznać, że w finale płakałem jak dziecko. Toż to Kate, Jack, Hurley to jak rodzina, tak się z nimi zżyliśmy.

Ktoś słusznie na którymś forum lub tutaj zauważył, że Lost do 2 trylogie - sezony 1,2,3 opowiadają o rozbitkach na mistycznej, tajemniczej wyspie o której niewiele wiemy, pojawiające się wątki o Dharma Initiative tylko podsycały akcję Sezony 4,5,6 to już część druga - wątki osobiste, personalne, dramtyka, romansidła niesamowite. No cóż, wolałem ten pierwszy, to w nim się zakochałem, wieeelka szkoda, że nie było to kontynuowane. Do zobaczenia!
-
becis131
2010/05/25 11:05:46
hmm, teraz nie pamietam czy rozbity samolot był już po napisie LOST czy przed zamknięciem oka przez Jacka, ale chyba po LOST, bo kojarzę, że zdziwilam się, ze napis LOSt ejst a na psaku widzę, ze jeszcze klikadziesiąt sekund jest filmu...
-
Gość: Maestro, *.chello.pl
2010/05/25 11:15:21
Ja mam teprie czemu Jack nie został dymem:

1. o czym ktoś wspomniał wcześniej -Jackob nie mógł zabić brata
2. może jednak MIB umarł w momencie spadania i światło zamieniło jego duszę w dym a ciało wypluło
3. wszyscy którzy chcieli zdobyć światło dla siebie z egoistycznych powodów ginęli [ dlatego sporo tam było szkieletów] jednak MIB nie mógł tak po prostu umrzeć [ przez to co zrobiła jego matka ] i dlatego wyspa zamieniła go w dym, a Jack i Desmond wybrali się do serca wyspy dla większego dobra, więc mogli przeżyć
-
Gość: gabek, *.ha1-s.us.edu.pl
2010/05/25 11:21:38
samolot sie nie rozbił. Przynajmniej nie było to pokazane.
www.youtube.com/watch?v=9YmcLChW3mk
-
Gość: blek, *.net.tele-plus.pl
2010/05/25 11:26:30
Wszyscy się żegnają, więc i na mnie przyjdzie pora:

Bardzo aktywnie uczestniczyłem w życiu tego bloga około 3-4 sezonu, później LOSTów oglądałem dalej, ale tu się nie udzielałem. (za to namawiałem leflera do założenia forum - może jeszcze to pamięta ;) ) Pozdrawiam wszystkich fanów, szczególnie tych, których tu dyskutowali razem ze mną (pamiętam dzimbę i jej zachwyty Benem oraz użytkownika, którego nick zaczynał się chyba na M ("Mimik"?), z którym swego czasu zażarcie dyskutowałem i kłóciłem się, aby w końcu dojść do porozumienia). Pamiętam, że za "moich czasów" udzielał się tu też medium, spojlerowiec - miło, że zostaliście do końca i nadal to wszystko pisaliście :)
Dzięki lefler za możliwość dyskusji o serialu tu, na blogu :)

sen - też nie wiedziałem o co chodzi z rozbitym samolotem, ale: wpisujesz na youtube "lost the end final scene" czy coś podobnego i wyskakuje scena w kościele i to, co było pokazane, jak leciały napisy końcowe.
Sam finał - fajny, ale czuję lekki niedosyt, nawet nie wiem, czym spowodowany. Muszę to mocno przemyśleć i poukładać sobie w głowie.
-
becis131
2010/05/25 11:27:05
hmm moja wersja filmu ma po zakończeniu jeszcze kilkadziesiąt sekund "bonusa" - rozbity wrak na plaży, bez muzyki tylko "odglosy" morza i plaży;/ czy ktoś też to widział ?
-
becis131
2010/05/25 11:28:22
Lost.S06E17-E18.HDTV.ReEnc.x264-PRiME to była ta wersja
-
Gość: Lostowiec, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 11:35:22
Zakończenie świetne, magiczne, mocno religijne i w sumie mi się to podobało. W takim momencie szkoda mi ludzi którzy są nie wierzący i prawdopodobnie nie potrafią zrozumieć tego finału.
-
Gość: Beckett, 84.40.247.*
2010/05/25 11:41:34
Zanegowane zostało to, że zginęli w momencie katastrofy. Ojciec Jacka potwierdził, że wszystko co mu się przytrafiło na Wyspie jest prawdziwe, a Flash-Sideways to ich miejsce do odnajdywania się.

Obecność Keamy'ego w ALTach jest całkiem uzasadniona - wszyscy go znali, a skończył źle. Tak naprawdę nikomu z rozbitków nic tragicznego się nie stało.

Podsumujmy:
Sun i Jin - uciekli od ojca Sun, uniknęli śmierci z rąk Keamy'ego, dziecko jest całe
Sayid - sam siebie przekonał, że jest złym człowiekiem, ale poświęcił się dla Nadii (stąd razi mnie jego uczucie dla "Siannon")
Jack - jest lepszym ojcem dla swojego syna, niż Christian był dla niego (jego największa obawa), nadal może naprawiać ludzi
Locke - jeździ na wózku, ale to nie jest tak ogromnym problemem. Ma swoją Helen, której tak mu brakowało (przecież gdy opuścił wyspę dowiedział się, że zmarła).
Kate - tutaj w sumie jest tak nijako
Sawyer - nie jest tak skupiony na pościgu za Sawyerem i jest uczciwym, normalnym facetem
Juliet - ma dziecko (fikcyjne, ale ma ;-) ), pracuje w swoim ukochanym zawodzie
Hurley - pieniądze to nie klątwa, czyni z nich pożytek
Ben - Alex go uwielbia, jest dobrym człowiekiem w LAXach, poświęca się dla innych, a nie odwrotnie

Długo można to analizować i myśleć czemu Desmond jest taki a nie inny (a chociażby dlatego, że widział obydwie strony lustra), czemu Kate nie ma tak dobrze etc. Generalnie LAXy są spokojną przystanią dla praktycznie każdego z bohaterów, ponieważ pomimo perturbacji osiągają to czego potrzebowali dla spokoju swojego ducha.
-
becis131
2010/05/25 11:42:03
lostowiec --- ja jestem niewierząca, ale myślę, że zrozumiałam;) nie trzeba wyznawac jakiejkolwiek religii aby zrozumieć "przesłanie" finału
-
Gość: precizion, *.chello.pl
2010/05/25 12:28:45
powiem tak... MASAKRA (niestety w tym negatywym znaczeniu)... final, ktory mial wbijac w fotel powodowal u mnie tylko jeden odruch - ziewanie... 2 pierwsze sezony byly ok, potem nastepowal tragiczny spadek poziomu...Tworcy starali sie utrzymac fason robiac jakies nowe zagadki. Smieszy mnie ich rozwiazanie, aczkolwiek wiele rzeczy nie zostalo wyjasnionych, nawet tych wazniejszych.

Serial moze byc podsumowany jedna scena, jak Sawyer skacz (na glowke????) z tego urwiska... zenujaca scena, ktora jest synonimem upadku serioalu... Wstydu oszczedzic mogli sobie wczesniej, ale liczyla sie kasa. Oczywiscie znajda sie fani ktorzy beda wychwalac serial... ktory okazal sie dnem. Zajebista koncowka - chodzenie jacka i locka po dzungli z Desmondem... Ja mam racje( mowi lock), nie to ja mam racje (jack)... poszli i racje mial jack... no dla dzieci fabula. I niech ktos mi powie jak Jack z rana w podbrzuszu wydobyl sie z tej jaskini??? Do przewidzenia bylo ze na koncu zamknie mu sie powieka.... Przesadzili...zal mi bylo ogladac tego gniota w pozniejszej fazie... Amerykanie maja fajne pomysly ale potem juz ich brak i sie gubia...
- jak rodzili sie jacob i MiB nie bylo pepowiny, a tu nagle Claire i jest pepowina ( super ) hahahaha
- zenujacy final z otwarciem przez szepara drzwi
- co oni z tym swiatlem???
- czemu jack sobie mogl spokojnie w tym swietle lezec i nic mu nie bylo?
- dlaczego jack nagle odnalazl to swiatlo, przeciez wczesniej nie mogl odnalezc?

podsumowujac, cala masa niedomowien, naciaganych faktow, do tego marne dialogi i nieustane chodzenie po dzungli z glupawymi tekstami... serialik ot dla dzieci z piaskownicy
-
Gość: stawik, *.nat.student.pw.edu.pl
2010/05/25 12:34:48
A co z wielkim ptakiem wypowiadającym imię Hurley. Twórcy zapowiedzieli, że wyjaśnią tą kwestię, a o ile mnie pamięć nie myli to nic takiego nie miało miejsca...
-
Gość: precizion, *.chello.pl
2010/05/25 12:42:31
DEXTER- to jest serial!!!! a nie taki gniot jak LOST
-
Gość: Beckett, 84.40.247.*
2010/05/25 12:50:08
@precizion - polecam nieco uważniejsze oglądanie + więcej zastanowienia się nad swoimi wątpliwościami, bo niektóre są co najmniej śmieszne.

1. Porody - tak bardzo rusza Cię kwestia tego czy była czy nie pępowina? Była, tylko nie było pokazane jej przecięcie. W przypadku porodu Jacoba i MiB symbolika była najważniejsza, a nie fizjologia. W ilu to serialach pokazują pępowinę podczas porodów? W 90% przypadków jest "gotowe dziecko" podawane matce.
2. Otwarcie drzwi - finał miał mieć znaczenie mistyczne, a jak kto sobie to zinterpretuje - jego decyzja. Może to być lepsza / większa wyspa, może być nowe życie, raj, whateva.
3. Co oni z tym światłem? A co mieli? Światło było motywem przewijającym się przez praktycznie cały LOST.
4. Nic mu nie było? Po pierwsze światło się dopiero odradzało i że tak powiem mogło być wdzięczne Jackowi za przywrócenie go i oczyszczenie całej wyspy. To jej serce, które decydowało o tym co komu jest przeznaczone.
5. Ponieważ mógł je odnaleźć jedynie Strażnik Wyspy. MiB powiedział, że 30 lat chodził po Wyspie i go nie znalazł. Jacob wiedział, ponieważ przyprowadziła go tam jego matka, która wcześniej nim była. Potem Jack miał możliwość zobaczenia go.
6. Jack nie wydobył się z tej jaskini o własnych siłach. To jest przecież oczywiste.
7. Skok Sawyera do wody na główkę. Heh. Naprawdę - popatrz sobie jakie cuda wyprawiają ludzie przy skokach na główkę, a potem narzekaj. Co miał zrobić? Lewitować?
8. Jeżeli "serialik jest dla dzieci z piaskownicy" to mam pytanie - wymienisz się ze mną na łopatki? Bo w końcu go oglądałeś...
-
Gość: Imponderablehippie, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 13:14:15
@precizion - ja natomiast polecam po prostu przebywanie na stronach dotyczących DEXTERA, ten blog jest dla fanów Losta. Nie powiem, każdy może wyrazić swoje zdanie na temat serialu, ale Twoja ostatnia wypowiedź niemal podeszła mi pod spam XD

Serial nie obył się bez małych porażek. Jednak chyba każdy ma świadomość, że prowadzenie tak wielowątkowego serialu nie jest łatwe. Nie mam pojęcia czy Laxy były planowane od początku. Mam tylko nadzieję, że nie zostały stworzone w 6 sezonie tylko dlatego, że twórcy nie wiedzieli jak zakończyć serial historią wyspy, w którą się jednak trochę zamotali. Nie mam dużych pretensji, że sporo rzeczy zostało nie wyjaśnionych, bo na mój gust to są rzeczy tak odrealnione, że zwyczajnie nie da się na nie wymyślić odpowiedzi XD Jednak nierozwiązanych zagadek mogłoby być mniej.

Ale mimo to serial nie stracił dla mnie uroku, gdyż od początku najważniejsi byli dla mnie bohaterowie, a to już jak ktoś wspomniał, wspaniały serial na temat osobowości i jej przemiany.
-
Gość: Kubas, *.acn.waw.pl
2010/05/25 13:30:23
Przede wszystkim dziękuję osobie odpowiedzialnej za tego bloga.
Finał. Płakałem całą ostatnią godzinę. A nigdy nie płaczę na filmach, więc jest to znak, że koniec mnie poruszył. Myślę, że wszyscy trochę za bardzo skupiacie się na niewyjaśnionych tajemnicach wyspy, a za mało na postaciach. Twórcy od początku mówili, że jest to serial o ludziach, nie o tajemniczej wyspie. Historie wszystkich głównych bohaterów zostały ładnie zakończone. Ja czuję się usatysfakcjonowany całym serialem jako całością. Mój ulubiony sezon to 3. Trochę drażniły mnie skoki w czasie, było tego za dużo, mogło byc więcej mitologii i więcej flashbacków z wyspy ileś tam lat temu. Ale jest jak jest. Cieszmy się, że dane nam było oglądac ten serial tyle lat i dobrze się bawic. Nie wydaje mi się, aby jakikolwiek inny serial tego typu wzbudzał tyle emocji. A to chyba jest najlepsza wykładnia tego, że jednak był naprawdę dobry. Pozdrawiam wszystkich fanów. Kuba
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 13:30:34
Wyspa była tylko w umysłach bohaterów, nigdy naprawdę nie istniała. Było to miejsce i czas które były potrzebne do spokojnego odejścia (odpuszczenia) po śmierci spowodowanej katastrofą. Każdy z nich miał niedokończone sprawy, które ciązyły na sumieniu. W każdym sezonie twórcy umieszczali sceny, które nam to mówiły, pojawiający się zamarli: Christian, brat Mr. Eko - oni zmarli przed katastrofą. Jakby Jack żył nie widziałby ojca, tak samo Mr. Eco brata. Naomi, która mówi Hugo, że wydobyli ich ciała i samolot z morza. Dlaczego wyspa nie istniała na mapach? Bo nigdy jej nie było! Przypomnijcie sobie "MAGICZNĄ SKRZYNKĘ" w której mogło pojawić się to co sobie wyobrazimy, czy to realny świat?

Dlaczego wyspa się zapadła, przestała istnieć? Bo przestała być potrzebna kiedy rozbitkowie mogli już spokojnie odejść.

Gdzie i kiedy jasno było zanegowane, że bohaterowie nie żyją, w wywiadach ze scenarzystami? Pletli różne bzdury, żeby nie zdradzić finału: "to nie jest czyściec, to nie jest piekło, to nie jest niebo". Ludzie zaczęli się domyślać stąd taka masa sprzecznych informacji.

-
Gość: Lostowiec, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 13:59:51
@Miras wyspa była całkowicie realna. To LAXy były miejscem "przejściowym" po śmierci, które prowadziło do raju (albo gdziekolwiek dalej, różnie to można interpretować), niektórzy byli na to przejście gotowi i pojawili się w kościele, inni tak jak Ben czy Ana Lucia jeszcze nie. Trochę zagalopowałeś się z tymi stwierdzeniami, wszystkie te powiedzmy wątpliwości były wyjaśnione, np. to Facet w Czerni przybierał postać ojca Jacka, a "magiczna skrzynka" to zwykła przenośnia Bena odnosząca się do całej wyspy
-
Gość: Beckett, 84.40.247.*
2010/05/25 14:01:54
@Miras - powiem Ci tak, jak powtarzano pod koniec serialu. Let go. Wyspa i zdarzenia na niej były realne. Get over it.
-
2010/05/25 14:12:38
@Miras
Tak jak napisali koledzy ponizej. Wyspa istniala naprawde i rozbitkowie naprawde sie na niej rozbili, to Laxy byly tym swiatem urojonym-Matrixem / Czyśccem! Pamietasz jak ludzie Penelopy odkryli wyspe, gdy Desmond wysadzil bunkier? Stala sie na chwile widoczna. Ludzie na nia przybywali (Czarna Perła, Wojska USA, Widmore, Eloise, Dharma, Rozbitkowie Oceanic 815, Rozbitkowie Ajira 316...) - mozna by dlugo wymieniac. Takze troszke zle to zinterpretowales;) Pozdro
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 14:27:12
@Beckett
Powtarzano? Kto powtarzał? Scenarzyści? A co innego mogli zrobić, potwierdzić domysły widzów i spalić serial? Nie widzicie, że wszystkie te wypowiedzi były lipne?

@Lostowiec
Przecież wyraźnie pokazali, że Laxy i Wyspa to to samo, sceny kiedy Jack krwawi po walce z Lockiem.
Dokładnie się z tobą zgadzam Magiczna Skrzynka to wyspa, po śmierci możesz spotkać na niej każdego!
-
Gość: Beckett, 84.40.247.*
2010/05/25 14:38:10
@Miras - a przepraszam, kto inny, aniżeli scenarzyści mają CI to mówić? Encyklopedia Britannica? Obama?

Christian wyraźnie powiedział Jackowi: To co przeżyłeś na tej Wyspie było prawdziwe. Ci ludzie byli prawdziwi i to był najważniejszy okres Twojego życia. To miejsce [LAXy] stworzyli rozbitkowie jako ich "przechowalnię" przed przejściem o krok dalej [by mogli się odnaleźć po śmierci]. Ich śmierć przesuwała ich do LAXów, nigdzie indziej. A LAXy nie mają pojęcia czasu w takim sensie, jaki my znamy [Charlie pojawił się tam dużo wcześniej, ale żył ze wszystkimi innymi. To jest największe ich naciągnięcie].

Naprawdę tak trudno to zaakceptować? Można przyjąć, że część rzeczy jest naciągana, ale pogódź się, że twórcy tak zadecydowali i tak nam to w finale przedstawili.
Nie rozumiem Twojego uporu, że zginęli podczas katastrofy. Nie zginęli. Ba! Część z nich wróciła do realnego świata, a dodatkowo dołączyli do nich kolejni: Frachtowiec, ekipa Widmore'a oraz cała masa innych przed nimi. Serio.
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 14:49:48
@braxi
Tak, 815 rozbił się naprawdę tylko nie na wyspie. A na wyspę przybywali Ci którzy byli potrzebni by pomóc "odpuścić" i odejść rozbitkom. Przecież Naomi wyraźnie mówiła, że znaleziono ich ciała, w TV pokazali wrak ich samolotu na dnie oceanu, Hugo nie był gotowy na tą prawdę, reszta też nie, dlatego pojawił się Widmore i jego mistyfikacja, żeby dać im jeszcze czas!

Może się mylę, może inna była interpretacja twórców, a może jest to jedna z wielu zakładanych przez nich.
-
Gość: lawenda, *.chello.pl
2010/05/25 14:56:57
tak jak ktoś napisał wczesniej, gratuluje wszystkim którzy przetrwali do konca do ostatniego odcinka, było warto, 6 wspaniałych lat. po lostach życie nie bedzie juz takie same. jak znajdziecie jakis inny serial który chociaz troche dorównuje zagubionym, to dajcie znac. z góry dzieki.
-
2010/05/25 15:08:55
Tak jak napisał powyżej Kubas dziękuję twórcom bloga, który stanowił idealne dopełnienie do filmu.

Stary chłop, a łzy mi się lały prawie cały czas. Przede wszystkim z przyzwyczajenia do postaci i że to już koniec. W sumie po przemyśleniu nie wyobrażam sobie lepszego zakończenia. Pomijając wszelkie niedociągnięcia, czasem idiotyczne lub śmieszne wręcz sceny to twórcy spisali się na medal. Trzeba mieć mega wyobraźnię żeby przez 6 lat tak prowadzić serial i dojść do takiego zakończenia. Jestem całkowicie usatysfakcjonowany i szczerze żałuję, że to już koniec, bo bez Lostów życie stanie się uboższe.

See you in next life brother

Łukasz
-
Gość: lawenda, *.chello.pl
2010/05/25 15:09:40
Tak sobie teraz pomyślałam ze ten blog to są takie nasze Laxy, zebysmy mogli sie odnalezc po śmierci , czyli po zakonczeniu serialu hahahahahha chore?
-
Gość: M, *.tvk.torun.pl
2010/05/25 15:45:31
Ja dopiero teraz obejrzałam finał i był cudowny!! Tzn pomijam fakt, że nadal jest wiele nieścisłości, ale odcinek był rewelacyjny!!! :) Był BARDZO wzruszający, a umacniał to fakt, że to już koniec 6-letniej przygody z Lostem. Przez cały czas siedziałam z otwartymi oczami, jednak na samym końcu nie do końca zrozumiałam o co chodziło, a po przeczytaniu komentarzy już zupełnie się zagubiłam.
Mam 2 zasadnicze pytania:
1) Po obejrzeniu finału zrozumiałam, że każdy z nich umarł w jakimś swoim czasie, albo na wyspie, albo poza wyspą - i trafił do Laxów, czyli do swego rodzaju czyśćca, w którym chce coś naprawić, wyrównać jakoś to co robił w prawdziwym życiu i odnaleźć innych aby zaznać spokoju i być w pełni szczęśliwym. Czy dobrze rozumiem?
2) Co to znaczy "odpuścić'? Czyli jeśli już się znaleźli i mogą "iść dalej" to znaczy dalej w tym swoim świecie? Tzn że teraz Jack będzie szczęśliwy z Kate, Sawyer z Juliett itd i pomimo tego, że umarli będą toczyć nowe życie, tak?
Oprócz tych pytań na pewno znalazło by się parę innych dotyczących samej wyspy i innych zagadek ,ale to już nie ma sensu. Uważam, że samo zakończenie odcinka było świetne, tzn chodzi mi o śmierć Jacka i symboliczne zakończenie serialu przez zamknięcie oka, które cały serial rozpoczynało i do tego w tym samym miejscu, genialne!! A światło, które Christian "wpuścił" otwierając drzwi to oczywiście symbol światła wyspy.
Ech.. smutno, smutno, ale jestem bardzo szczęśliwa, że finał mnie usatysfakcjonował i był w pełni w klimacie LOST :)
Nie będę się żegnać, bo na pewno jeszcze minie spoooooro czasu zanim odzwyczaję się od wchodzenia na tego bloga - w końcu kilka lat ciągłego wpisywania chaotc.pl ;)
-
Gość: aneczkaaf, *.chello.pl
2010/05/25 16:03:41
Może mi ktoś wyjaśnić, dlaczego Jack w LAX ma plamkę krwi na szyi od noża MiB? Skoro LaX to wymyślona, alternatywna rzeczywistość, to skąd ta krew?
-
Gość: saxols, *.chello.pl
2010/05/25 16:19:47
Moim zdaniem Wyspa była prawdziwa. I wszystko co działo się na niej przez 6 sezonów również. Oni naprawdę się rozbili na wyspie, naprawdę przeżyli katastrofę. Wyspa utrzymuję równowagę w świecie dobra i zła. Zawsze istniała i będzie dalej istnieć. Jak również zawsze będzie potrzebny "obrońca wyspy". Jacob nie był pierwszy a Hurley nie będzie ostatni (tu pojawia się hipoteza, że Ben nie wszedł do kościoła ponieważ nadal był "obrońcą wyspy" i żył na niej) Jednakże to Jacob miał do czynienia ze złą mocą("dymem"), a jego matka wcześniej i Hurley później nie mieli takich problemów. Jacob stworzył "dym" i sam musiał potem znaleźć sposób żeby go pokonać, nawet wbrew zasadą iż nie wolno mu zabić brata("dymu"). W ten sposób rozpoczął się plan aby sprowadzić na wyspę kandydatów na zabójce "dymu" Z pewnością miał ogromną listę kandydatów(wliczając w to np marynarzy z rozbitego statku Richarda). Jednak za każdym razem "dym" zabijał ich, albo doprowadzał do tego że zabijali sami siebie. Tak działo się dopóki nie pojawił się ów Richard i nie uświadomił Jacoba że ten musi bardziej się zaangażować aby pokonać "dym". Podejrzewam, że również Dharma została sprowadzona przez Jacoba na wyspę w celu zabicia dymu. Jednak i tu "dym" potrafił się obronić. Sprytnie omotał młodego Bena podając się za Jacoba i jego pomocnika Richarda. Ben wykonywał pracę dla "dymu" sądząc, że robi to dla Jacoba. Wszystkie prace poza wyspą robił z jego ramienia. Dlatego "inni" zabili ludzi z Dharmy i następnie próbowali zabić "Zagubionych" bo sprytnie kierował ich czynami "dym". Dlatego sądze, żę Dharma początkowo była dobra, pamiętajmy że Jacob też chciał się z pewnościa dowiedzieć czegoś więcej o wyspie. Dopiero potem została przejęta przez "dym" i ostatecznie rozbita przez Bena. Pamiętajmy, że Jacob chciał dać kandydatom to czego nigdy sam nie miał tj. własną wolę, dlatego nie zmuszał nigdy swoich kandydatów do zabicia dymu. Nie zmuszał również dharmy. Stąd tylu kandydatów i tyle prób podejmowanych przez Jacoba. Być może on wiedział, że to Jack zabije "dym" a Hurley zostanie jego następcą, a może nie. Tego sie nie dowiemy, ale każdy z nas może sobie użyć wersji która bardziej mu odpowiada (to chyba założyli twórcy nie doprowadzając do wyjaśnienia tak wielu zagadek) W końcu jednak Jack robi to co chciał zrobić od samego początku, od pierwszego odcinka - ochronić swoich współtowarzyszy. Wydostał Kate i Sawyera z wyspy i dał cel w życiu Hurleyowi. A w LAXach również im pomagał.

A co do LAXów właśnie, to świat tam przedstawiony opiera się na teologi i metafizyce. Podstawą jest to co próbuje nam pokazać. Mianowicie to, że wszyscy jesteśmy jakoś ze sobą połączeni w ciągu naszego życia (bo czy opłacało by nam się żyć tylko dla siebie, bez świadków naszego życia? czy ono wtedy by mogło istnieć? skąd byśmy wiedzieli że wogóle żyjemy skoro nikt tego nie mógłby doświadczyć?) Te nasze "bratnie dusze" są z nami jak powiedział Christian "w najważniejszych momentach naszego życia"(są świadkami tych najważniejszych momentów, kluczowych być może w dalszej naszej wędrówce) I te osoby są z nami połączone również w dalszej drodze. I własnie na tym opiera sie istota LAXów. Grupa "Zagubionych" podświadomie tworzy ten świat, który jest własnie czyśccem i tam te dusze, po śmierci się znajdują (więc może jednak Ben też juz nie zyje, tylko ma do załatwienia o wiele więcej spraw, chocby morderstwo swojego ojca...)Gdy już się znalazły, doznały przebudzenia, swiadkowie swojego zycia sa razem i razem mogą przejść dalej, na następny etap istnienia. Jest to po prostu koncepcja tego co dzieje się po naszej śmierci. Zgodnie z serialem, każdy tworzy własne "LAX" czyściec z "bratnich dusz" przez całe życie i istnieje tam aż do przejścia wszystkich razem. To piękne pojęcie. Nawet jeśli nie jesteśmy religijni, a nawet spirtualni, pomysł, że żyjemy i umieramy razem jest głęboko poruszający. To naprawdę niesamowite że to pasuje do całego tonu serialu. NIZEJ II CZĘŚĆ
-
Gość: saxols, *.chello.pl
2010/05/25 16:36:48
Ci ludzie mieli być razem w tym samolocie. Mieli przeżyć te wydarzenia nie tylko ze względu na Jacoba. Ale to właśnie Bóg lub wszechświat (zależnie od wiary) chciał by się zdarzyło. Przez cały serial scierały się dwie sfery - nauki kontra wiary. Ostatecznie wygrała wiara. Pomyślcie o pierwszym sezonie, kiedy to znaleziona wejście do bunkra. Wszyscy myśleli, że to odpowiedź, ze wszystko co się w nim znajduje odpowie na wszystkie pytania. Potem okazało się, że to tylko jedna z wielu stacji, element z całej ogromnej układanki. Dlatego nie wyjaśnimy nigdy wszystkich tajemnic, to kwestia wiary, ona jest odpowiedzią na najważniejsze pytania. I kazdy z nas może sam sobie odpowiedziec na te pytania. A dlaczego ludzie tacy jak Anna Lucia, Roussou, Alex, Miles, Lapidus nie pojawili się w kosciele? Ja chcę wierzyć, że nadal szukają swoich wszystkich bratnich dusz z którymi się połączą i wtedy również przejdą w dalszą drogę.
-
2010/05/25 17:01:27
@Miras
Obejrzyj jeszcze raz dokladnie 4 sezon. Przeciez ten wrak na dnie oceanu to Widmore podlozyl,bo nie chcial,zeby szukano rozbitkow. Wykopal ciala z grobow Tajlandii bodajze i wsadzil na poklad tego samolotu. To byla jedna wielka mistyfikacja. Przestan sie sprzeczac,bo naprawde nie masz racji:)
-
2010/05/25 17:01:41
Ta plamka krwi na szyi Jacka, to takie echo poprzedniego echa, próbujące wyjść na światło dzienne. Preludium do odzyskania pamięci.

Zauważcie, ze trudno by było wyjaśnić czym jest wyspa, światło i cała reszta w sytuacji, kiedy nawet Jacob tego nie wiedział. Byłoby to nienaturalne według mnie. Idealne zakończenie najlepszego serialu ever ;))
-
2010/05/25 17:14:52
*poprzedniego życia :P
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/25 17:27:14
WSZYSTKO CO ZWIĄZANE Z WYSPĄ DZIAŁO SIĘ NAPRAWDĘ!!!
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 18:01:24
Ja również jestem zadowolony z takiego finału jaki pokazali nam twórcy.
Co myślicie o tym bucie, który wisi na bambusie kiedy Jack przechodzi koło niego by umrzeć? Do kogo należał?
Muzyka końcowa- świetna! Kiedy Jack lezy już, ma zaraz zamknąć oko słychać "There is no place like home" M. Giacchino (wszędzie dobrze ale w domu najlepiej -pamiętacie ten odcinek?)
Kiedy Jack patrzy jak odlatuje samolot z pozostałymi rozbitkami przypominają mi się jego słowa: "Żyjemy razem, umieramy osobno"- mam wrażenie że Jack był gotowy na śmierć, był spełniony bo umarł w słusznym celu, w celu który wypełnił do końca.
Miłe zaskoczenie to "dozobaczenia w innym życie bracie" wypowiedziane nie przez Desmonda a Jacka.
Szkoda że nie zobaczyłem Miba i Jacoba na końcu w Laxach, mogli się pogodzić, mogli być "razem". Szkoda że nie poznaliśmy imienia MIBA, wielkaaa szkoda.
A co do ptaka Hurleya-czytałem że w wydaniu dvd mają być odpowiedzi na tego typu pytania m.in. o tego ptaka.
-
Gość: ktosf, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 18:03:50
Lost.S06E00.The.Final.Journey skad wziac do tego napisy?
-
Gość: Miras, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 18:21:50
Ja odpuszczam :). Może kiedyś jeszcze wyjaśnią coś więcej! Miło było Was poznać i podyskutować z wami.

Trzymajcie się!
-
Gość: wilbury, 213.189.38.*
2010/05/25 18:37:38
Finał był zdecydowanie jackocentryczny, a scena w kościele to jego wielkie święto, jakby nagroda za ocalenie wyspy. dostał tam swoją serię uścisków, poklepywania po plecach, serdecznych uśmiechów - wszyscy go kochali. Pytanie tylko, czy to wszystko nie dzialo sie tylko w jego głowie, w momencie gdy umierał. Chciał, żeby tak wyglądała jego śmierć - w otoczeniu ludzi, ktorzy towarzyszyli mu w ostatnich miesiącach życia. Do kościoła przywiozła go Kate to od niej na wyspie usłyszał pożegnalne wyznanie "kocham cię", a kto w końcu najbardziej nadaje się do trzymania nas za rękę w chwili śmierci, niż osoba, która nas kocha? Nie zapominajmy, źe ona wróciła z wyspy do normalnego świata samolotem Lapidusa, a trudno uwierzyć, ze do końca zycia została samotna, opłakując Jacka. Pewnie jeszcze ułożyła sobie życie. Być może nawet z Sawyerem, który teź wrócił tym samolotem. Tymczasem Sawyer w kościele był z Juliet, a takie zestawienie teź mogło powstać w głowie żegnającego się ze światem Jacka. Dobrał sobie towarzystwo, które pożegnało go, zanim podążył za światełkiem w tunelu. O ile w ogóle podążył, bo tego też nie wiemy, ale wyglądał na uszczęśliwionego i pogodzonego z losem.
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 19:10:08
O matko, obejżałem raz jeszcze zapowiedź ostatniego odcinka z ABC, nie wierze poprostu że to już koniec, aż łzy mi nachodzą jak słysze te muzyke, widze ten klimat.
Nie cierpie pożegnań, ale w głebi duszy wiem że to co zobaczyliśmy na końcu LOST jest dla nas nieuniknione.
Czeka nas wszystkich to samo, wkońcu się odnajdziemy gdzieś.
Powiem jeszcze że ostanie minuty z Lost, scena w kościele, konający Jack i Vincent obok niego, samolot odlatujący na jego oczach-najpiękniejsza i najbarzdiej wzruszająca scena. Myśle że skruszyłaby każdego twardziela. Myśle że ta śmierć była jedną z piękniejszych jakie człowiek może sobie wyobrazić. Śmierć jako etap kończący jedno życie, życie w 100% spełnione.
-
2010/05/25 19:14:12
wilbury myślę, że przesadzasz z tą interpretacją.

A kiedy Vincent wybiegł z dżungli miałem wielka nadzieję, że za nim pojawi się np Rose i uratuje Jacka tak, jak on uratował ją. No ale nie doczekałem się. Nie ukrywam, że od początku serialu to Jack był moją ulubioną postacią. Naprawdę bardzo się z nim zżyłem. I ciężko byłoby mi się pogodzić z jego śmiercią gdyby nie to co widzieliśmy w LAX. Aż trudno uwierzyć, że to tylko serial :
-
Gość: Izyda, *.chello.pl
2010/05/25 19:25:32
Hej !
Jak smutno, że to koniec :(
Przyszłam się pożegnać, głównie was przez te lata czytałam. Objaśniliście mi niejedną zagadkę, z którą mój umysł blondynki nie zawsze był w stanie sobie poradzić ;P
Finał mnie osobiście nie rozczarował. Był metafizyczny, lostowy w pełni tego słowa. Chrzanić drobne niuanse, niewyjaśnione zagadki, dla mnie wyjaśniło się najważniejsze :)
Jeśli tak wygląda czyściec, czy jakby inaczej to nazwać, to śmierć może być całkiem interesująca ;)
Niejedną łezkę uroniłam, a sceny gdy bohaterowie na nowo przypominali sobie życie na wyspie były niesamowite. Fakt, że z Shannon trochę pojechali, no ale widocznie musieli sparować wszystkich żeby było romantycznie ;)
Dzięki za fajne forum, za super stronkę, i see you... ;)
-
Gość: Lostowiec, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 19:51:37
Dla tych, którzy nie przeglądają darlton.pl, scenarzyści dali parę odpowiedzi "na piśmie", jak ktoś chce niech sobie zajrzy:
www.darlton.pl/lost/spoilery/1285-lost-spoilery#comments
Osobiście wolałbym, żeby dali je w 6 sezonie, ale jakoś muszą chyba zachęcić do kupna wydania DVD...
-
Gość: M, *.tvk.torun.pl
2010/05/25 20:08:53
@saxols - Twój komentarz chyba będę czytać albo pokazywać jak ktoś zapyta mnie o co chodziło w Loście :)
Dziś po całym dniu przemyśleń stwierdziłam, że zapominam o tych wszystkich niedomówieniach i niedociągnięciach. Twórcy są genialni i ten serial jest genialny. Dali nam takie zakończenie, którego nikt się chyba nie spodziewał. Muszę przyznać, że ja płakałam od samego początku do samego końca, miałam wrażenie, że ja sama żegnam się z nimi wszystkimi.
Cały czas upierałam się, że chciałabym poznać tajemnicę wyspy, myślałam, że to będzie zamknięta historia, a jednak okazało się, że wyspa była, jest i będzie i to co oglądaliśmy przez 6 lat to tylko wycinek historii tej wyspy. Fascynujące jest to, że wiemy, że historia dalej się jakoś potoczyła, że Hurley z Benem strzegli wyspy, że Kate, Claire i Sawyer wrócili do świata, że jakoś ułożyli sobie życie i jeszcze 2 tygodnie byłabym zła, że nie dowiedziałam się jak to się potoczyło, ale teraz uważam, że jest to świetne, że nigdy się tego nie dowiemy. Ach.. mogłabym tak pisać godzinami.. Wniosek z tego wszystkiego taki, że kocham Losta i współczuję tym, którzy nigdy go nie oglądali i nie zamierzają :)
-
Gość: jFord77, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 20:46:26
I'm glad to be with you Jack, here at the end of all things. To zdanie przyszło mi na myśl po ostatniej scenie.Myśle że niejeden fanatyk tego epickiego dzieła ma podobne odczucia.
-
Gość: zniesmaczony martino, 188.141.102.*
2010/05/25 20:51:42
Po prostu aż źle mi się robi, jak czytam niektóre komentarze.

Ludzie napluto Wam w twarz, a Wy mówicie, że deszcz pada. Po obejrzeniu serialu powinno być wszystko jasne, a nawet tu na tym blogu jest pełno sprzeczności, co do tego, czym to wszystko było. Ktoś wziął za to dużą kasę i nas wydymał. Dla mnie ten serial (to, w czym się zakochałem) się skończył w momencie przesunięcia wyspy w 4 sezonie. Potem z zażenowaniem przyznawałem się, że jeszcze to oglądam.

Nie mniej dziękuję wszystkim z tego forum za ten czas spędzony tutaj razem. Pozdrawiam.
-
Gość: OLEK, 81.219.241.*
2010/05/25 21:34:25
film.onet.pl/seriale/0,1613025,1,artykul.html

Bardzo fajny artykul , który moze wiele pomoc zrozumiec.
Na wstepie witam wszystkich kiedys jakis post zdarzylo sie napisc ale bylem wiernym widzem Losta przez wszystkie lata. Nie bede pisal wszystkich odczuc co do serialu bo zajelo by mi to moze z dobe. Serial uwazam w swej istocie mimo czasem rażących sytuacji za genialny. Oczywiscie mozna miec pretensje , że zostal jakby na sile wydłużany ale takie sa czasy tak sie stalo z nigdys konkurentem Prison Break tak i z LOSTEM. Sadze , ze esencja LOSTA byly wlasnie te niewyjasnione zagadki na ktore wielu narzeka. JAko fan gatunku Thlliler nie narzekam na taki stan rzeczy. Gdyz to ze niewyjasniono paru spraw pozwala nam na swoja interptetacje. Final byl ewidentnie podpasowany pod wiernych widzow LOSTA nie przesadnie ckliwy co cieszy ale wzruszajacy i zastanawiajacy. Jakby mial na celu w widzu mimo nieroziwazanych zagadek wzbudzic zastanowienie nad bohaterami, zyciem .
Poczatek serialu polaczony z zakoczeniem kiedy JAck po ' wypelnieniu misji' widzi samolot i zamyka oko- to jest juz geniusz kina. To zdanienie tylko moje ale takze zatwardzialych krytykow na wielu portalach co cieszy. Tu rezyserowie pokazali geniusz. Tak jak wiele scen z finalu skomponowanych swietnie. Warto wspomniec takze o MUZYCE ktora przez wszystkie 6 sezonow trzymala poziom nie pozostaje nic jak dac ocene 10 na 10.
Podsumowujac sam czasami dziwilem sie ze jeszzcze jestem ' z Lostem' ale " tak mialo byc" . Mimo , przedluzania czy niewyjasnienia zagadaek serial uwazam za wybitny. Odrazu zaznaczam, ze jestem wielbicielem kina a dotychczac nie lubilem ogladac seriali LOST byl wyjatkiem. Tu kazdy znalazl cos dla siebie gdyz serial niedosc ze opowiadal w sposob swietny o roznych ludziach z roznych sfer , takich jak my. To laczyl w sobie komedie, thlliler, sciene-fiction i wiele innych , dlatego mial tak wielu widzow.
ŻAl sie rozstawac ale coz...POZDRAWIAM
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 21:40:34
@zniesmaczony martino - może nam napluto ale Ty również oglądałeś LOST i Ciebie to "oplucie " nie minęło.
Może się Tobie nie podobał serial od 4 sezonu, masz prawo tak myśleć ale nie możesz nikomu zarzucić że go czymkolwiek opluto lub że na forum są sprzeczne informacje.
Nigdy i nigdzie nikt nie napisał że te spekulacje które każdy wypisuje są w 100% takie jak twórcy serialu podali. Właśnie w LOST o to chodzi jak Ty sam zinterpretujesz serial, bo serial jest o Tobie, o mnie i Nas wszystkich, jest o życiu i śmierci.
-
Gość: dormino, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 22:06:05
a ja mam pytanie, kiedy oni wszyscy zginęli?? po wybuchu bomby wodorowej kiedy juliet ją wybuchła?? czy kiedy bo ja już się sam w tym wszystkim pogubiłem.
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 22:24:25
@dormino - nie, wtedy nie zginęli,
-Jack jak wiemy zginął na wyspie (ostatnia scena)
-Kate, Miles, Lapidus, Sawyer, Richard, Claire odlecieli (czyt.zginęli poza wyspą, może ze storości a może się gdzieś rozbili)
-Hurley i Ben napewno zginęli na wyspie, po Jacku, ale nie zostało to wyjasnione (zapewne mamy się tego domysleć)
-reszta zginęła w toku akcji 6-u sezonów
-
Gość: PB, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 22:42:01
Mnie finał niestety trochę rozczarował. Brak odpowiedzi na mnóstwo pytań. Motyw korka trochę żenujący. Akcja na wyspie jak z horrorów klasy C lub D. Efekty specjalne gorsze niż te sprzed 6 lat. Szczególnie żenowało mnie trzęsienie ziemi i te sztuczne głazy. Motyw LAX był tak uniwersalny, że cokolwiek nie wydarzyłoby się na wyspie, to finał by do tego pasował. Ja również miałem wrażenie, że granie niektórych scen było dla aktorów żenujące.
Mimo wszystko ogólnie serial LOST uważam za jeden z najlepszych seriali w historii. Autorom należy się szacunek, za to, że tak długo trzymali nas przed telewizorami/monitorami. Trudno będzie znaleźć jakiś substytut. To niezapomniane oczekiwanie do następnego odcinka, lub do nastepnego sezonu... Na co będziemy czekać teraz?

Dziekuje Ci lefler za prowadzenie tego bloga. Mam nadzieje, ze nie zniknie on z internetu.

Pozdrawiam
-
Gość: herubq3, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 22:43:56
A jak myślicie dlaczego Ben nie wszedł do Kościoła. Mi się wydaje że Hugo przekazał mu chronienie wyspy
-
Gość: poljoanna, *.icpnet.pl
2010/05/25 22:48:20
Czytałam wiele opinii na temat zakończenia.. rozmawiałam z innymi, którzy mają mniej lub bardziej "przetrawiony" finał, ale jest trochę motywów kompletnie nietrzymających się kupy..
1) Skoro Hurley wypił "cudowna wodę" dająca mu nieśmiertelność (Jack mu ja dał i powiedział "teraz jesteś taki jak ja") do jak znalazł się w kościele? teoretycznie nie powinien nigdy umrzeć?
2) Motyw Juliet i Jacka jako byłego małżeństwa zupełnie nieprzemyślany - wiele ich łączyło (w sensie uczuciowym na wyspie) więc dlaczego nie uświadomili sobie, że nie żyją w trakcie trwania małżeństwa?????
3) Shannon i jej brat.. postacie bardzo epizodyczne .. o ile dobrze pamiętam uśmiercone w 1 i 2 sezonie (??) Że niby Shannon była ważna dla Saida?
Dziwne, bo ten non stop wspominał inną kobietę i o innej mówił, ze była miłością jego życia...
4) Dlaczego Locke w tej alternatywnej, idyllicznej rzeczywistości też był na wózku? Miała to być rzeczywistość dla nich "idealna" (??)
5) Ojciec powiedział do Jacka -"Wszyscy na Ciebie czekają, to z nimi spędziłeś najpiękniejsze i najważniejsze w życiu chwile" a jak się ma do tego Penny Desmondowa? :) Większość z nic jej nawet osobiście nie znała.. a Jack? hmm no widział ja może raz jak opuścili wyspę i ona ich poniekąd uratowała...
itp itd...
-
Gość: M, *.tvk.torun.pl
2010/05/25 23:09:29
zgadzam się z dwoma rzeczami, które napisała poljoanna:
1) Jack i Juliet - też o tym pomyślałam. Oni byli w Laxach najbliżej ze sobą spośród wszystkich rozbitków, przecież Juliet coś do Jacka czuła, nawet się całowali. No ale myślę, że twórcy po prostu chcieli w jakiś ciekawy sposób połączyć postacie w Laxach i pewnie ciężko byłoby zapiąć wszystko na ostatni guzik. Wybaczam im to :)
2) życie niektórych bohaterów w Laxach nie różniło się praktycznie niczym od ich prawdziwego życia. Locke nadal był na wózku, ale zmieniło się to, że ojciec był innym człowiekiem, więc może to akurat jeszcze być. Ale np Kate, co się zmieniło? Nic, tak jak była poszukiwana tak zostało, Charlie nadal ćpun, Claire chciała nadal oddać dziecko, a życie niektórych diametralnie się zmieniło - Jack, Sawyer, Juliet, Hurley. Nie wiem co o tym myśleć, ale to również staram się wybaczyć :P
Już koniec serialu, nie ma co się za dużo czepiać, ale pewne rzeczy nadal mnie zastanawiają.
-
Gość: draniu, *.dsv.agh.edu.pl
2010/05/25 23:16:14
Dzieki przede wszystkim Leflerowi, za to, ze pozwalal nam sie dzielic tutaj swoimi spostrzezeniami na temat serialu, a takze dowiedziec sie duzo ciekawostek na temat Lostow.
Mnie sie zakonczenie podobalo, teraz moge stwierdzic, ze mimo kombinowaniu juz nieco na sile tego serialu, tworcy na koniec wybrneli z ciezkiej nieco sytuacji w ktora sie wpedzili, szczegolnie przez 2 ostatnie sezony. Na pewno daje do myslenia pomyslow moze byc duzo, nawet czytajac czyjes komentarza dlaczego Jack nie zmienil sie w dym, kazdy mial jakies inne wyjasnienie i to jest chyba w tym serialu najlepsze ze kazdy moze interpretowac go na swoj sposob, tworcy nie narzucaja jednego rozwiazania.
Po zakonczeniu ostatniego odcinka az sie wzruszylem, 6 letnia przygoda z bohaterami dobiegla niestety konca... Szkoda sie z nimi rozstawac, bo z kazdego sie mniej, czy bardziej lubilo. Poki co jest to najlepszy serial jaki widzialem, a widzialem ich sporo. W zadnym jednak nie bylo takiego budowania dramaturgii, ze nie dalo sie isc czesto spac, mimo mocno poznej godziny, bo trzeba bylo obejrzec kolejny odcinek ;) nie bedzie juz tez oczekiwania przez 10 miesiecy na kolejny sezon... Ja tylko zaluje ze nie zostala wyjasniona tajemnica magicznych cyfr oraz magicznych zdolnosci Walta.
Dziekuje tez wszystkim fanom LOSTOW, za wymiane wrazen po serialu oraz za dzielenie sie z nami swoimi przemysleniami, ktore co by o nich nie mowic, zawsze byly interesujace. Trzymajcie sie fani Lostow- najlepszego serialu na swiecie :)

'See you in another life brother' :)
-
Gość: draniu, *.dsv.agh.edu.pl
2010/05/25 23:21:33
'poljoanna'
ale dlaczego mowisz ze ta woda miala Hurleyowi dac niesmiertelnosc?? skoro nie dala ona niesmiertelnosci ani Jacobowi, ani Jackowi, dlaczego wiec miala ja dac Hurleyowi ?? Jedyny bohater, ktory byl niesmiertelny to Dym, ale czy zostalo w serialu powiedziane ze Dym otrzymal niesmiertelnosc w wyniku wypicia tejze wody?
-
Gość: poljoanna, *.icpnet.pl
2010/05/25 23:24:09
A wiecie co Wam powiem? Twórcy osiągnęli to co chcieli:) Najgorsze to takie zakończenie, które przechodzi niezauważone ... i o którym się nie mówi. A tu proszę :)
Że tak zacytuje .. klasyka "Panie prezesie, melduje wykonanie zadania":)
I zgadam się z przedmówca. Dlaczego tylko niektórzy mieli lepsze życie? Ćpun ćpunem pozostał, uciekinierka uciekinierką ..
ale jak mówiłam cel został osiągnięty:
0 Jestem pewna, ze dyskusje będą trwały, trwały i pamięć o Lostach nie będzie .. lost :)
-
Gość: draniu, *.dsv.agh.edu.pl
2010/05/25 23:24:20
aha male sprostowanie Dym przeciez wody nie wypil ;p troche sie zapedzilem w tych rozkminach :) w zwiazku z tym, tymbardziej czemu miala ona im dac niesmiertelnosc??

PS. Penny Desmondowa byla jako osoba towarzyszaca ;)
-
Gość: Imponderablehippie, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 23:32:07
Nigdzie nie było powiedziane, że Laxy to przykład 'życia idealnego'. To było po prostu ich życie potoczone innymi drogami, niekoniecznie tylko dobrymi.
-
Gość: poljoanna, *.icpnet.pl
2010/05/25 23:32:20
Draniu :)
No Jackobowi dała - przecież żył ze 8328302983 lat :) A wodę do picia dała mu ta "matka' - "nie matka". Tu tez jest niejasność, bo niby bliźniacy nie mogli się zabić (jeden drugiego) a Jackob zabił brata (kolejne Biblijne Kainowo Ablowe referencje) chociaż chyb nie do końca bo MIB stał się dymem.. grzechem (?) Zauważ, że LOCK-DYM sam nie zabił Jackoba tylko wykorzystał do tego kogoś innego (Bena). Jackob oddając Jackowi ochronę wyspy dał mu się napić 'wody nieśmiertelności" i powiedział "teraz jesteś taki jak ja'" to samo zrobił Jack w stosunku do Hurleya
Dym stracił nieśmiertelność jak Dess wyciągnął ten koszmarnie dziwny korek (to było poniżej poziomu jak dla mnie) i dlatego i Lock-Dym i Jack zginęli..
-
Gość: Beckett, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/25 23:34:16
@M - ale np. zespół Charliego się nie rozpadł (a w rzeczywistości było inaczej, jeżeli pamięć mnie nie myli), Claire nie była sama - miała Jacka.

W moim odczuciu LAXy miały dać bohaterom to, czego najbardziej bali się w normalnym życiu. Jackowi poczucie bycia dobrym ojcem, Sayidowi poświęcenia się dla Nadii, Hurleyowi przyjemność z pieniędzy, Johnowi jego Helen.
Tyle, że mamy też przykłady negatywne lub neutralne (Kate szczególnie). Nie mam póki co uniwersalnej łatki do przypięcia, bo może LAXy nie do końca dopracowano wg konkretnego kanonu, a chciano po prostu nadać odpowiedni wydźwięk.

Albo... pewne postacie były nieco bardziej pominięte, ponieważ... przeżyły : Kate i Miles?

Wiele miesięcy będziemy się jeszcze zapewne przerzucać domysłami :)
-
Gość: saxols, *.chello.pl
2010/05/25 23:46:13
Dziękuję Ci M...gdy otworzy się trochę bardziej na to co metafizyczne i nam nie znane to zrozumie się wszystko.

Poljoanno:

1. Pamiętasz jak "matka" Jacoba powiedziała, że jej czas dobiega już końca i to on musi zająć się wyspą? Jacob również musiał odejść i przekazać swoje obowiązki Hurleyowi. Strażnicy są w końcu tylko ludźmi, również związanymi z innymi więc naturalnym jest, że w końcu i oni chcą odejść "na emeryturę". Przychodzi moment gdzie przekazują swoje obowiązki a sami umierają żeby być może spotkać się w końcu ze swoimi "bratnimi duszami". Hurley na pewno tęsknił za swoimi przyjaciółmi i pewnego dnia po prostu do nich odszedł. Jego miejsce być może zajął własnie Ben, który całe życie pragnął być liderem, zauwazalnym i respektowanym przywódcą na wyspie.

2. A może uświadomili sobie i dlatego małżeństwo im się nie udało. Nie widać, żeby Jack był szczęsliwy w swoim małżeństwie. W LAXach jest przecież rozwiedziony. Dokładnie tak jak było na wyspie, zbliżyli się do siebie, ale to jednak było nie to.

3. Said czuł się winny swojej przeszłości...być może dlatego jego "marzeniem" było aby Nadia była szczęsliwa z kimś komu również (podejrzewam, że brat Saida zmarł jak Said był mały) chciał je dać. W ten sposób odkupił swoje winy wobec Nadii i prześladującej go przeszłości. A Shannon to była jego miłość na wyspie i może z nią wiązał więsze uczucie gdy był przekonany, że juz nie spotka Nadii i z tym się pogodził.

4. Lock był skazany na wózek od wypadku. Strasznie przez co cierpiał. Być może jak uświadomił sobie na łożku szpitalnym kim naprawde jest nadal nie potrafił przypomnieć sobie że wyspa go uleczyła. Dopiero Ben, który zawsze go okłamywał mu to uświadomił. Może właśnie wtedy sobie to przypomniał, a Ben mówiąc mu prawdę również naprawiał swoje złe uczynki na wyspie.

5. Penny i Desmond to największa miłość spośród wszystkich bohaterów. Byli sobie przeznaczeni, ale zły los ich od siebie rozdzielał. Penny dla Desmonda była istotą życia podobnie jak dla Penny Desmond. Desmond bez niej nie mógłby czuć sie spełniony. Zauważcie, że Lock poszedł do kościoła bez swojej miłosci. A dlaczego? Bo to nie była najważniejsza rzecz w jego życiu. Dopiero przygoda na wyspie, to że ozdrowiał, że mogł sobie udowodnić że jest kimś, że coś potrafi, sprawiło że poczuł się spełniony. To była najważniejsza rzecz w jego życiu.
-
Gość: draniu, *.dsv.agh.edu.pl
2010/05/25 23:47:18
poljoanna :)
1. MIB nie wypil wody wiec mogl zdobyc niesmiertelnosc tylko poprzez wpadniecie do tunelu swiatla, w zwiazku z czym dlaczego dess jej nie zdobyl?(a moze zdobyl to nie zostalo powidziane, ale co by robil wtedy w scenie przejscia do nieba(?) )
2. ale jak wytlumaczyc to ze dymu nie dalo sie w ogole zabic, mimo ze wielu do niego strzelalo i kilka razy mial w sobie noz ;) a jacob padl od pierwszego ciosu nozem ?
3. matka powiedziala do MIB i jacoba ze nie musza sie martwic smiercia wiec ona uczynila ich niesmiertelnymi juz jak byli mali, czyl przed wypiciem wody i wpadnieciem do tunelu
:)
-
Gość: draniu, *.dsv.agh.edu.pl
2010/05/25 23:51:32
co do locka - w jego laxie, trafil na wozek przez wypadek samolotem a nie przez wypadniecie z wierzowca, nie ma tez mowy o oddawaniu ojcu nerki mimo ze wspomina o nim sporo nie mowi o nim zle wiec mozna zalozyc ze tego tez nie bylo. W takim razie on w swoim idealnym czy zamierzonym swiecie czy jakimkoliowek innym on byl, ma takiego po prostu ojca a nie kogos kto sie pod niego podszywa, moze na tym mu wlasnie najbardziej zalezalo
-
Gość: poljoanna, *.icpnet.pl
2010/05/26 00:15:34
do saxols i draniu :)
Draniu! Przypomniałes mi o co chodziło z tym laxowym wózkiem Locka. Pewnie był to rodzaj pokuty bo to on spowodował wypadek samolotowy, po którym jego ojciec stał się warzywkiem.. Czyli może rodzaj katharsis? To nie ojciec winien kalectwa Locka ale Lock kalectwa ojca?
Saxols, skoro uważasz, ze Jack i Juliet sobie uświadomili i dlatego się rozstali to dlaczego Jack skumał wszystko jako ostatni? Ten motyw najbardziej się nie trzymał kupy bo oni na wyspie spędzili ze sobą więcej czasu niż np. Hurley i Libby. Wszystkie Twoje tłumaczenia są logiczne, niemniej jednak po co była ta gadanina o najważniejszych osobach i najważniejszych chwilach? Nadia była najważniejsza dla Saida i tyle więc powinna być przy nim w finale a nie Shannon.. Z reszta myślę, że każdy miał miliony innych osób ważnych w życiu, ale by się w kościele nie zmieścili.A co do nieśmiertelności polecam to co napisał Draniu. Trochę się twórcy w tej nieśmiertelności zamotali :)
-
Gość: matex mattboot , *.tp.unicity.pl
2010/05/26 01:01:36
co to do cholery za trampek na bambusie wisi?! :D
no i żal z tym brakiem Walta, wydawało się ze to jedna z wazniejszych postaci, no a zdecydowanie wazniejsza od Boone'a czy Shannon...
choc faktycznie po 2 sezonie lost troche zmarniał, to i tak zdecydowanie byl najlepszym serialem i od tej pory w kazda srode bede odczuwal jego brak:)
NAMASTE!
-
Gość: albertus, 82.177.91.*
2010/05/26 09:18:31
kolejne alternatywne zakończenie LOST by JK
www.youtube.com/watch?v=NEHjtNhuUAs

A tak na poważnie to jeszcze krótko dodam...
Skonstruowano serial, który zmusza do myślenia. Miliony ludzi kombinowały układając wszystkie puzzle, a w finale zrobiono to, co przez ostatnich 6 lat robiono najlepiej... sprawiono, że serial dalej będzie żył. Przesłanie LOST porównałbym do horoskopu (co nie znaczy, że w nie wierzę) ;) ...każdy w nim znajdzie odzwierciedlenie i porady odnośnie swego życia.

Bohaterowie się może i odnaleźli, ale mam wrażenie, że cała masa internautów po finale LOST czuje się ZAGUBIONA.
-
Gość: precizion, *.chello.pl
2010/05/26 11:51:53
@ beckett
milej zabawy w tej piaskownicy, po co mi wmawiasz ze sie nie znam... ty msz racje??? pisze po prostu swoje zdanie, seria okazal sie badziewiem... tworcy nie udzwigneli jego serialu... cala masa niepotrzebnych, dziecinnych scen az przytlaczala, do tego ta sztucznosc i kamienie ze styropianu....

przyblize pare niedorzecznosci...

1. Lock mowi Jackowi ze iddzie do swiatla, Jack mu na to ze oni tez ida wiec ida tam razem??? przeciez Lock sam nie moglby tam dojsc co nie? wczesniej jakos nie mogl odnalezc tego zrodelka...

2. Kazdy normalny czlowiek zszedlby zobaczyc co sie stalo z Jackiem, czy jeszcze zyja i co tam sie dzieje w zrodelku, natomiwas t hug owszechwiedzacy powiedzial, ze juz nie zyje pewnie... (haha)

3. Jack nie mogl wyjsc o wlasnych silach... to niedorzecznosc...

4. niech ktos mi wytlumaczy czemu nie bylo wszystkich bohaterow? np walta??? na koncu??? za male honorarium??? hehe

5. cala masa zagadaek niewyjasniona.. np. jak ben sprowadzil ojca Locka kiedys tam... jak t ozrobil???

6. co to byla za wyspa pod woda????

7. beznadziejne zakonczenie... skoro hugo zostal wladca wyspy jak Jakob takze powinien byc dlugowieczny co nie? a tu nagle siedzi w kosciolku i podobno nie zyje juz...

8. MASAKRA ale to tylko moje zdanie i prosze tak zawziecie nie bronic tego serialu, ktory dla mnie skonczyl sie po 2 sezonach praktycznie... potem bylo odcinanie kuponow
-
2010/05/26 12:44:22
@precizion
Jesli serial sie dla Ciebie skonczyl po 2 sezonach,to po co sie z nim meczyles do konca? Jestes jakis sado-maso czy co? Kazdy ma prawo do swojej opinii, dla mnie LOST to arcydzielo telewizyjne.
1. Nie Locke nie mogl dojsc do swiatla,tylko MiB jak jeszcze byl czlowiekiem. W momencie gdy powstal dym i wylecial z tej dziury,to musial wiedziec skad wylecial. Dla mnie tez to bylo naiwne ze dwaj wrogowie poszli razem, ale Flocke doskonale wiedizal gdzie to zrodelko jest.
2. Nie wiem czy zauwazyles, ale cala wyspa jak i rowniez jaskinia zaczela sie walic. Niby jak Hugo albo Ben mieli zejsc do Jacka?Chyba sobie nie wyobrazasz,zeby Ben utrzymal Huga na linie? Odwrotnie tez by to nie podzialalo,bo Hugo mimo swojej ogromnej masy do slinych ludzi raczej nie nalezal i tez by Bena nie utrzymal.
3. Jak mial wyjsc o wlasnych silach, skoro juz nie mial liny? Z reszta z tego co widzialem to zemdlal z bólu.
4. Eko nie bylo bo aktor sie poklocil z tworcami o kase, Walta nie bylo ,bo za bardzo urosl i nie za bardzo mozna bylo wprowadzic jakis watek z nim.
5. A jak Richard sprowadzil Juliet na wyspe? W taki sam sposob wlasnie - ŁODZIĄ PODWODNĄ!
6. To byla TA wyspa pod woda. Tworcy dali nam do zrozumienia w ten sposob, ze ona juz w tej rzeczywistosci nie istnieje i akcja na niej nie ma znaczenia.
7. Akcja w kosciolku rozgrywa sie X lat po smierci Jacka. Zauwaz ze sa tam bohaterowie,ktorzy mieli sie calkiem dobrze i zyli zapewne calkiem dlugo (jak np Penelope). Jacob tez zginal, takze Hugo moze byl dlugowieczny,ale napewno nie byl jak ktos tu pisal niesmiertelny.
8. Tak jak napisalem powyzej, niepotrzebnie sie meczyles,skoro Ci sie przestalo to podobac. Ja wczoraj probowalem obejrzec Alicje z krainy czarow z Johnym Deppem. Wielu ludzi zachwalalo ten film, ja musialem to wylaczyc po pol. godz. bo meczylem sie niemilosiernie. Tobie rowniez to proponuje, jak jakis film,serial Ci sie nie podoba to "Musisz Odpuścić"...:)
-
Gość: kimber, *.olsztyn.mm.pl
2010/05/26 14:53:35
Witam

Pierwszy raz piszę na tym forum pomimo, że od 4 lat regularnie je czytam.
Po pierwsze chciałbym pozdrowić wszystkich, którzy brali udział we wszystkich ciekawych dyskusjach na tym forum oraz wszystkich fanów LOST.

Po obejrzeniu finałowego odcinka byłem trochę zmieszany, ale z biegiem czasu coraz bardziej mi się podoba. Jest to znakomite zakończenie opowieści grupie bohaterów, ich wyborach i odkupieniu. Te zakończenie daje nam również możliwość fantazjowania na temat czym jest wyspa. Pewnie za jakieś naście lat znajdą się ludzie, którzy będą chcieli reaktywować temat wyspy czy to w filmie pełnometrażowym czy w telewizji.

Wczoraj rozmyślałem sobie na temat Dymka i przyszła mi do głowy pewna koncepcja. Jest to po części hipoteza, pewnie trochę naciągana, a z drugiej strony taka dywagacja co by było gdyby. A więc co by było gdyby, kiedy Jacob wrzucił swojego brata do światełka, ten by zginął i jego byt by się na tym skończył. Dymek, który by wyleciał ze światełka nie byłby tak naprawdę tworem, w którym brat Jacoba był uwięziony, ale raczej Złem wcielonym, które dzięki wyspie jest uwięzione. Dym, wykorzystałby brata Jacoba i jego prezencje w ten sam sposób w jaki wykorzystał Locka. W końcu patrząc z perspektywy całego serialu Dymek specjalizował się w udawaniu kogoś kim nie jest dla potrzeb manipulacji ludzi. Wrzucenie brata Jacoba do światełka dałoby Dymkowi możliwość wydostania się, dajmy na to na powierzchnię wyspy.
W ostatnim odcinku Dymek powiedział do Jacka, że "jakby tam był guzik do wciskania to by się pewnie pokłócili o to czy by go wciskać". Dymek w tym momencie tak dobrze udaje Locka, jak wcześniej mógł udawać brata Jacoba.
A może dymek jest bytem, który od wieków operuje na wyspie i chce się z niej wydostać i rozlać się po całym świecie. Dla przykładu podam pojawienie się prawdziwej matki przed bratem Jacoba. Dlaczego jego matka miała być uwięziona na wyspie w postaci ducha skoro ci uwięzieni to z zasady ludzie, którzy popełnili jakąś zbrodnię i nie mogą się wydostać z wyspy. Może to był Dymek, który chciał zmanipulować brata Jacoba.
Gdyby Dymek był tylko powiedzmy duszą brata Jacoba to jaki by miała sens chęć wydostania się jego z wyspy. Przecież brat Jacoba raczej nie był tym piekłem, które po wydostaniu się z wyspy zaleje cały świat i uśmierci wszystkich, jak to przedstawiał Jacob Richardowi. Przecież brat Jacoba chciał się tylko wydostać z wyspy, w sensie żyć w cywilizowanym świecie.
Nawet podczas rozmów Jacoba z MiB na końcu sezonu 5 i w odcinku Alpertowocentrycznym odczuwam, że Jacob mógł traktować MiB nie jako swojego brata ale jako to Zło, które musi być powstrzymane przed wydostaniem się z wyspy.
Jak dla mnie ciekawa jest perspektywa, że Dymek nie był tak naprawdę złem w duszy brata Jacoba lecz tym piekłem, które od zawsze chce się wydostać z wyspy, ale nie umożliwiają mu tego kolejni protektorzy wyspy.
Daje to pewne ciekawe możliwości dla rozwoju wątku historii wyspy nawet biorąc pod uwagę tylko naszą wyobraźnię.
Co o tym sądzicie?

pozdrawiam
-
Gość: zuziaabd, *.mielec92.tnp.pl
2010/05/26 15:25:00
witam wszystkich
czy może ktoś powiedzieć / napisać ile trwa finałowy odcinek? od poniedziałku bezskutecznie próbuję ściągnąć odcinek i nad czym ubolewam nie udaje mi się. Pobieram przez aresa, próbowałam wpisywać różne wersje m.in lost the end, lost 6x17 i wyskakują przeróżne rzeczy ale niestety żaden z odszukanych nie trwa 140 minut jak to ponoć miało wyglądać. Przeważnie długość odcinków odnalezionych przez program to 55min, lub 127. pomocy!!! Wy już widzieliście a ja wciąż marzę
z góry dziękuję
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/26 15:40:17
Niektóre wypowiedzi mnie osłabiają i zaczynam wątpić w zdolność intelektualną niektórych osób. Ale przemilczę to.

@kimber - Bardzo fajna hipoteza, sam się nad tym zastanawiałem. Właściwie jedno drugiemu nie przeczy. Bo jeśli spersonifikowane zło chciało opuścić wyspę to nie gryzie się to w żaden sposób z chęcią opuszczenia wyspy przez MIB. Cel "duszy" MIB i cel ZŁA jest wspólny.

@precizion
1. Dym powstał w sercu wyspy więc wie gdzie ono jest.
2. A gdzie było powiedziane że Hugo i reszta nie zeszli po Jacka. Nie widzieliśmy takiej sceny. Podejrzewam że gdy Światło znów rozbłysło nie można zbliżyć się do tego miejsca. Ta energia jest zbyt silna - to po prostu niebezpieczne. Poza tym gdyby zeszli to nie znaleźliby tam Jacka. Bo już go tam nie było.
3. Widać, że nie oglądałeś jednak serialu bo Jack nie wyszedł z jaskini o własnych siłach tylko energia źródła go przeniosła. Jack ocknął się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie znalazło się ciało MIB po tym jak zniknęło w wodospadzie.
4. Ponieważ Walt i Eko szybko opuścili wyspę. Jeden odpłynął a drugi umarł. Nie byli aż tak związani z bohaterami więc nie pojawili się w ich "przedsionku raju". Walt i Eko mieli zapewne swoje "LAXY", w których pełno było osób z ich życia: Michael, Yemi, babcia Walta, mama Walta. Zresztą Christian powiedział, że w LAXACH kategoria czasu nie istnieje. A więc mogą się dziać kiedykolwiek. Być może dzieją się gdy Walt jeszcze żyje. Taka opcja też istnieje.
5. Normalnie. Przecież sam Anthony Cooper to wyjaśnił. Jechał sobie autostradą stracił przytomność i obudził się na wyspie. Ludzie Bena uśpili go i sprowadzili łodzią podwodną na wyspę.
6. Wyspa pod wodą to tylko symbol, że tamto życie już nie istnieje.
7. Powtarzam - kategoria czasu w Laxach nie istnieje - dlatego Laxy mogą się dziać i tysiąc lat po wydarzeniach na wyspie. Przecież chodzi o rzeczy ostateczne, o wieczność. Hugo z pewnością znalazł następców i umarł.
8. Po dwóch sezonach to LOST się jeszcze nie zaczął. Jak ktoś nie potrafi zrozumieć drogi jaką przeszli rozbitkowie na wyspie i poza nią to luz ale niech nie pisze bzdur że mogło się to skończyć po 2 sezonach. Po dwóch sezonach to byłoby mi wszystko jedno jak skończą rozbitkowie, po 6 sezonach nie jest mi wszystko jedno i cieszę się z takiego zakończenia dla nich.
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/26 15:53:42
@zuziaabd - finał tak naprawdę trwa około 104 minuty. Nieporozumienie wynika stąd, że gdy w USA mówią o "godzinie" jakiegoś programu - chodzi o godzinę antenową z reklamami. Samego programu jest zazwyczaj około 40 minut. Czyli finałowe "2,5 godziny" LOST to tak naprawdę 2 X 40 minut + 20 minut extra.
Ja ściągnąłem, finał stąd. Są to dwie osobne części (nie trzeba ich łączyć w całość):

www.megaupload.com/?d=UAXAGSPR
www.megaupload.com/?d=Z8QTIHC5

Ściągniesz jedną i od razu możesz oglądać, a druga w tym czasie może ci się ściągać.
-
Gość: zuziaabd, *.mielec92.tnp.pl
2010/05/26 16:34:50
serdeczne dzięki
-
Gość: zuziaabd, *.mielec92.tnp.pl
2010/05/26 16:41:04
i znowu ja
zaczynam myśleć, że niepisane jest mi obejrzenie finału.
medium: podane przez Ciebie linki niestety już nie istnieją, tzn pliki ze strony z tego adresu zostały usunięte.
mimo to nie poddaję się, probuję dalej
pozdrawiam
-
Gość: poljoanna, *.icpnet.pl
2010/05/26 17:14:22
www.zagubieni24.pl/viewpage.php?page_id=68

tu jest wszystko
-
Gość: Maestro, *.chello.pl
2010/05/26 17:41:52
zajrzyjcie tutaj: www.darlton.pl/lost/spoilery/1285-lost-spoilery

jest tu kilka odpowiedzi np. jak się naprawdę nazywa MIB albo który wrak samolotu jest pokazany na koniec serialu
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/26 20:29:10
tak sobie oglądam odcinek 01 02 sezonu 6 czyli LAX i zastanawia mnie co oznaczała zatopiona wyspa w związku z finałowym odcinkiem? Oraz rana Jacka na szyji która pojawi się jeszcze nie tylko w finale. Nurtuje mnie cały zcas but który wisiał na bambusie w ostatnim odcinku oraz czarny napis LOST na białym tle....
-
Gość: M, *.tvk.torun.pl
2010/05/26 21:15:32
Zatopiona wyspa była w świecie, gdzie bohaterowie już nie żyją i stworzyli sobie sami to lepsze życie, w którym wyspa nie istnieje.
A jeśli chodzi o but to ja myślę, że to był symbol katastrofy O-815, w tym miejscu wszystko się zaczęło, Jack się obudził, a teraz w tym samym miejscu umarł, a but jest jakby przypomnieniem i takim połączeniem początku i końca serialu.
Tak przynajmniej mi się wydaje.
Mnie natomiast coś innego nurtuje, cały czas myślę o tym jak Desmond będąc na wyspie mógł widzieć to, co będzie po śmierci, jak on mógł widzieć ten świat? Powiedział do Jacka, że widział go w tym świecie, że siedzieli obok siebie w samolocie, ale przecież to był już "czyściec". Co prawda Desmond chyba myślał, że to jest po prostu jakieś inne życie, bo jak wyjął korek to myślał, że się przeniesie, a tak się nie stało. Ale trochę nie pasuje mi to, że żyjąc był w tym drugim świecie, gdzie nie żył.
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/26 21:28:43
M, host- dzięki za wyjaśnienie o wyspie i bucie. Powiem szczerze że trochę nie mogę rozgryźć tej zatopionej wypy, możliwe że ona już nie istnieje dla rozbitków ale wprowadziło to mnie w błąd bo zostało pokazane na początku 6 sezonu a oni na tej wyspie cały czas byli.
-
Gość: zniesmaczony martino, 188.141.6.*
2010/05/26 22:48:15
@medium

Moim zdaniem jakkolwiek serial by się nie skończył, Ty nadal pisałbyś te swoje poematy. Podano by inne rozwiązanie, pewnie pisałbyś, że to najwspanialsze coś. Mi to zakrawa na fanatyzm, a przyznam, że tego się zawsze boję. Pozdrawiam.
-
Gość: Maestro, *.chello.pl
2010/05/26 23:28:27
Co wy się tak czepiacie cały czas tej zatopionej wyspy??

LAXY nie są realną rzeczywistością, to stan naszej świadomości gdzie wszystko jest możliwe. Równie dobrze na środku lotniska mógłby być wielki posag jak na wyspie.
-
Gość: Adrian, *.nat.student.pw.edu.pl
2010/05/27 01:18:16
Pojawiło się tu stwierdzenie, że to co się działo na wyspie było realne i że oni nie zginęli w momencie katastrofy. W takim razie dlaczego Claire w czasie Laxów była w ciąży?
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/27 01:52:10
@zniesmaczony - mam więcej dystansu do serialu niż myślisz. Wielokrotnie pisałem tutaj, że LOST to dla mnie czysta rozrywka (intelektualna i emocjonalna jazda) i produkt popkultury poruszający wyobraźnię masowego widza.
Wszyscy tu zaglądający wiedzą jaka była moja teoria na finał - AUTOKOREKTA :) Sądziłem, że w finale dwie linie się połączą (na zasadzie skoku tożsamości). Ci co umarli na wyspie przypomnieliby ją sobie w Laxach, a ci, którzy przeżyli na wyspie umarliby poza nią (a świadomość z Laxów skoczyłaby do tej wyspiarskiej). I wszyscy by żyli i wszyscy by się w końcu odnaleźli. To był mój pomysł na LOST. Sądziłem, że twórcy użyli najśmielszych "naukowych" zagadnień ocierających się już o grunt metafizyczny aby opowiedzieć historię w której bohaterowie oszukali śmierć.
Dostałem rozwiązanie całkowicie metafizyczne i przeszło to moje najśmielsze oczekiwania. Bo sci-fi jest jednak ograniczone swoimi prawami i zawsze znalazłaby się jakaś mądra głowa fizyczno-matematyczna, która powiedziałaby że to wszystko brednie i w realnym życiu takie rzeczy nie mogłyby się dziać. Na szczęście w sprawach ducha nie ma mądrych, a historia bohaterów staje się mega uniwersalna i dotyka nas wszystkich. Bo co do jednego mamy pewność - wszyscy umrzemy.
Gdyby finał LOST mi się nie podobał napisałbym o tym.

@M - Jeśli chodzi o Desmonda to wkraczamy na grunt metafizyczny. Skoro wyspa sprawiła, że Desmond był wyjątkowy, że jego tożsamość skakała w czasie to dochodzimy do naprawdę filozoficznych pytań: Czym jest dusza? Czym jest tożsamość? itd. Światło wyspy to tak naprawdę esencja duszy ludzkiej. Każdy z "nas" ma w sobie to światło. Jeśli w to wierzyć to istnieją na świecie ludzie (medium, spirytyści), którzy mają kontakt z "drugą stroną". Skoro to światło jest czymś nieśmiertelnym (dopóki nie zgaśnie na wyspie nie zgaśnie w nas) to nie tak trudno wytłumaczyć sobie skąd Desmond wiedział o Laxach. Widział to - za taką samą sprawą - jak rozbitkowie widzieli swoje życie na wyspie w Laxach. To światło - dusza - tożsamość jest nośnikiem tej "pamięci". Jak widać w przypadku Desmonda "skakała" nie tylko w czasie.

Co do butów - to jest w LOST cały wątek obuwniczy :) hehehe Wydaje mi się że te tenisówki to są buty, które Jack włożył do trumny ojca. Christian z jakichś powodów nie miał butów. Jack dał mu swoje stare tenisówki, bo stwierdził że stary nie zasługuje na buty. Cały czas gdy Christian pojawiał się na wyspie i nawet w finale w kościele - zawsze miał na sobie garnitur i te białe tenisówki. Skoro wisiały na tym drzewie przez 3 lata rysują mi się dwie teorie co do Christiana Shepharda.
1. Dymek zaraz po katastrofie "sczytał" tożsamość Christiana i później w formie już zmaterializowanej po prostu zakopał jego zwłoki w ziemi. A buty zostały na drzewie. Nie pamiętam jak to było. Jack może je tylko luzem włożył do trumny, z myślą o tym, że zakład pogrzebowy w L.A. zajmie się ich umieszczeniem na stopach nieboszczyka.
2. Dymek "sczytał" Christiana z pamięci Jacka gdy ten leżał nieprzytomny w bambusach zaraz po katastrofie. Natomiast jako, że LAXY i realna historia mają całą masę wspólnych mianowników - to może w Laxach dostaliśmy odpowiedź na to dlaczego na wyspie Christiana Shepharda nie było w trumnie. Po prostu była jakaś pomyłka w zakładzie pogrzebowym i na pokład trafiła sama trumna z samymi tenisówkami. Wiem że brzmi to nierealnie ale w obliczu wszystkiego co się działo w LOST nie niemożliwe.

Bo wciąż dręczy mnie pytanie co się stało z ciałem Christiana na wyspie. Ktoś ma jakiś pomysł?

Tak na marginesie - aby 5 Oceanic mogła wrócić na wyspę. Jack musiał założyć prawdziwe buty ojca na stopy nieboszczyka Locke'a. A więc jest cały wątek obuwniczy w LOST, czyż nie?
No i teraz mi przyszła jeszcze jedna opcja do głowy. Skoro Jacka, Kate, Sayida i Hurleya magiczna moc wywiała z samolotu Ajiry i rzuciła w przeszłość. To czy ciało Chrisitana Shepharda nie mogło się w podobny sposób zagubić w trakcie wlecenia samolotu w strefę powietrzną wyspy?

-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/27 02:26:47
@Adrian - odpowiedzią na Twoje wątpliwości może być syn Jacka, którego ten nie miał. Jeśli ktoś będzie przeczył temu faktowi - należy przyjąć że zarówno flashbacki, bieżąca akcja na wyspie i LAXY - wszystko to było tylko kolejnymi stopniami do raju - a na taką teorię nie mogę się zgodzić. Zresztą Christian w ostatniej scenie łopatologicznie wytłumaczył, że wydarzenia na wyspie były realne.
Laxy zamydliły nam oczy bo były czarne charaktery, była krew, była operacja, była ciąża. Zresztą ciężko opisać ten świat Laxów. To tak jakby przekucie pragnień i pamięci bohaterów w "realność", która jednak realnością nie jest. Albo innymi słowy - jest to jak najbardziej rzeczywistość - tylko, że postrzegana i mierzona zupełnie inaczej od tej którą znamy.
-
Gość: Sophe, *.static.tvk.wroc.pl
2010/05/27 12:36:39
niestety ale totalna klapa i zamydlanie oczu ta końcówka. Głupia baja się zrobiła. Po co w sezonach były podziemne bazy? Czemu one służyły? Acha, pilnowaniu światełka życia i śmierci. Naziewałam się, no i niestety zrypali wszystko..szkoda, no bo I i II sezon był wybitny...
Ale fajnie się oglądało przywiązanie do serialu zrobiło swoje :) Nic się nie wyjaśniło, minimalnie tylko...ale co tam, dobrze, że już koniec i przestaną mieszać w głowach :D Ave.
-
Gość: Beckett, 84.40.247.*
2010/05/27 14:53:30
Zdecydowanie zabrakło mi wyjaśnienia związanego z ciałem Christiana. Musiało jakoś znaleźć się na Wyspie, by np. Dymek mógł się w niego wcielać.

I tu przejdę do podobnej kwesti - Yemi. Jego ciało było na Wyspie, więc Dymek się weń wcielił.
Nie rozumiem tylko jednego: czemu Dymek osądzał Eko? Nie wiemy co chciał osiągnąć, gdyby Eko się wyspowiadał (może służącego), ale nigdy wcześniej nie wyglądało to jak kara za nieprzyznanie się do win. To mnie mocno zaskoczyło.

I te wszystkie przypadkowe ofiary Dymu. Tak jak działał by osiągnąć jakiś efekt, nie rozumiem atakowania i zabijania przypadkowych osób.
Ktoś ma wytłumaczenie / pomysł?
-
Gość: dettler, 213.189.38.*
2010/05/27 15:23:31
Tak mi sie przypominalo, ze jakis czas temu mowilo sie o tym, ze niektore sceny do ostatniego odcinka zostaly nakrecone kilka lat temu z udzialem Walta, a dlatego tak wczesnie, ze przed koncem szostego sezonu bedzie zbyt duzy. Ale w finale nie bylo Walta. Podobno na DVD bedzie cos na temat jego postaci. Czy chodzi wlasnie o te rzekomo dawniej nakrecone zdjecia? Wie ktoś coś na ten temat!!!?
-
Gość: Wajdos, *.adsl.inetia.pl
2010/05/27 16:43:04
Zapominacie o najważniejszej rzeczy. LOST to nie serial o wyspie. To nie serial o tajemnicach. LOST to serial o przemianie czlowieka i drogi jakiej musi pokonac dusza czlowieka.
-
Gość: tonygucho, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/27 18:56:42
Mnie się wydaje że przedstawiona historia ma większy charakter mistyczny i religijny niż nam się wydaje. A mianowicie wyspa dla mnie jest czyśccem, w którym odpowiedni bohaterowie zmieniają swoje podejście do tematu życia doczesnego. Ci, którzy najsilniej trzyma ziemskie życie pozostają. Wystarczy porównac jak ginęli poszczególni bohaterowie. Np Shannon nigdy nie mogła znaleźc prawdziwej miłości, a gdy znalazła ją w ramionach Sayida zginęła, Charlie gdy przeszedł odwyk, ustatkował się i poświęcił się dla innych zginął. Wszyscy po osiągnięciu pewnego stanu oczyszczenia odpowiedni ginęli, a tym samym dołączyli do grona w którym się odnaleźli w ostatnim sezonie, a więc w niebie. Kaplica natomiast dla mnie stała się symbolicznym miejscem przede wszystkim dla Jacka, który najbardziej nie mógł się pogodzic ze śmiercia ojca i w ten sposób mógł się ostatecznie odnaleźc w gronie przyjaciół. Stwierdzenie Christina w jednej z końcowych scen "Tu nie istniej teraz", miało oznczac prawdopodobnie ze nie jest ważne kto kiedy umarł, stąd w flashbackach widzieliśmy wszystkich mimo że umarli dawno po Jacku. Jeżeli chodzi o sezon w którym mowa o ocalałych z lotu i ich powrocie do rzeczywistosci, nie wiem czy zauważyliście że żadnemu z nich się nie wiodło a co za tym idzie to sceny te pokazywały że powrotu juz nie ma, a od wyspy czyli od czyścca sa dwie drogi albo niebo albo powrot do piekła. Stąd lock zły i Jacob dobry. Jeden chce ściagnac bohaterów do rzeczywistości, a drugi dobry pozwala im spokojnie przejśc na druga stronę.
Jeżeli chodzi o te 6 lat chwile z serialem będą niezastąpione i do odcinków Lost na pewno powróce jeszcze nie raz. Śledziłem bloga przez cały czas i myślę że nie tylko twórcom serialu należą się pokłony ale również wszystkim którzy pozwalali nam na zdobywanie nowych wiadomości na jego temat.
Samo zakończenie nie zaskoczyło mnie w ogóle spodziewałem się czegoś w takim guście, myślę że flashbacki z poprzednich sezonów, gdy bohaterowie przypominali sobie siebie są majstersztykiem i wywołały we mnie niespotykane wzruszenie.
Będę tęsknił strasznie za tą nutką niepewności co się stanie dalej, ale oni zakończyli swoją podróż, a my musimy kontynuowac swoja...
-
Gość: Qilathe, 149.156.124.*
2010/05/27 20:41:03
Wybaczcie jeśli ktoś już o tym pisał ale nie przebrnąłem jeszcze przez wszystkie komentarze.
Otóż:
Twórcy wykonali świetną robotę mydląc wam wszystkim oczy zakończeniem, które jest już niesamowicie oklepane. Przykład? Choćby film "Passengers". Oglądałem cały serial już wielokrotnie i naprawdę jestem zawiedziony nie wykorzystaniem ogromnego potencjału jaki drzemał w wielu wątkach. Wiadomo - wszystkiego nie da się wyjaśnić ale ilość niedomówień zdecydowanie przekracza "dopuszczalną" normę:/

Szkoda tylko, że i tak większość się będzie rozpływać nad finałem bo końcowy motyw "czyśćca" został zdecydowanie najlepiej przedstawiony. Szkoda mi tylko tych mniej znanych i zdecydowanie mniej kasowych pozycji które wcześniej wykorzystały takie rozwiązanie. O nich nikt nie będzie pamietał.
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/28 01:09:23
@ Quilathe - Motywów filmowych jest tylko kilka, a filmów opartych na nich setki tysięcy. A jednak większość filmów się różni od siebie i daje innego rodzaju doświadczenie. Takiego przedstawienia spraw jak w LOST nie było wcześniej.
Ja się będę upierał przy tym że wiele rzeczy tłumaczy się w LOST samo przez się. Owszem są pytania naprawdę nurtujące ale jeszcze więcej pytań, które ludzie zadają jest po prostu głupia. No bo ktoś niżej zapytał: Po co były bunkry na wyspie? - A po co blisko Genewy zbudowano Wielki Zderzacz Hadronów? Po co wysyłamy sondy kosmiczne na Marsa? itd. Dlatego, że człowiek był, jest i będzie ciekawy świata i jeśli jest w świecie coś tajemniczego i niezbadanego i dającego nowe możliwości rozwoju cywilizacji to człowiek będzie to badał.
A jeśli chodzi o cel bunkrów w fabule - no cóż - fabuła to fabuła wszystko przez co przeszli bohaterowie było dla nich drogą rozwoju, a dla nas fantastyczną przygodą.
LAXY i WYSPA to dwie odrębne historie powiązane ze sobą bohaterami. Jeśli komuś nie podobają się LAXY - mógłby je śmiało wyciąć z serialu i wciąż zostałby mu wspaniały serial, który miałby początek, rozwinięcie i koniec. Po prostu LAXY wzniosły serial na dodatkowy poziom. Tak naprawdę zakończeniem jest śmierć Jacka na wyspie - to tu kończy się ta historia.

@dettler - to są plotki. Żadne sekretne sceny w przeszłości dotyczące Walta nie były kręcone. Aktor grający tą postać miał 13 lat, a w serialu gra 8 latka. Gdy nagle zaczął rosnąć i głos zaczął mu szwankować przez mutację twórcy pomyśleli sobie tylko jedno - musimy jak najszybciej zabrać go z wyspy. Słyszałem jak mówili o tym w jednym z najnowszych wywiadów jeszcze przed finałem.
Problem z fanami LOST polega na tym, że są takimi fanatykami, że wszędzie i we wszystkim doszukują się drugiego dna. Zauważcie że przeważająca ilość odpowiedzi danych w LOST jest bardzo prosta i zwyczajna. A ludzie się doszukują nie wiadomo czego.
Walt był po prostu wyjątkowym dzieckiem. Miał dar szeroko rozumianej telepatii. Był już taki przed wyspą. Nie wiem czego się ludzie spodziewali, że zacznie strzelać laserami z oczu???
Jego "magiczne" zdolności sprowadzają się do:
- powiedzenia Lockowi: "Nie otwierajcie tego" - chodziło o Łabędzia, o którym Locke nikomu nie powiedział.
- spowodowanie że ptaki rozbijały się o okno
- pojawienie się dwukrotne w dżungli i powiedzenie: "Nie wciskajcie klawisza"
- I poza wsypą powiedzenie Lockowi, że miał o nim proroczy sen.
To wszystko - to cała "magia" Walta w LOST.

-
Gość: brylu, *.uznam.net.pl
2010/05/28 15:12:35
To jeszcze nie koniec przygody z LOST. Mianowicie na wydaniu wszystkich 6 sezonów ma pojawić się ok 15 min epilog. W epilogu akcja będzie działa się wiele lat po wydarzeniach z finału. Ciekawie się zapowiada dodając do tego wyjaśnienia nie których zagadek, jest znowu na co czekać ^^
Moje pytanie czy ktoś wie kiedy ma wyjść zbiór 6 sezonów na którym będą takie smakowite dodatki ? :P
-
Gość: spoxa, *.static.vip-net.pl
2010/05/28 22:30:39
Rzadko tu piszę ale powiem wam czego dla mnie zabrakło: szczegółów dotyczących czarnego dymu.
Poza tym, jeśli autorzy serialu mieli od początku zamiar kontynuować wątek czyśćca to się jednak pogubili. Pod koniec sezonu miałem wrażenie, że nie mieli pomysłu na końcówkę. Wyszło niestety słabo.
Jak dla mnie najlepszym odcinkiem ze wszystkich był ten zaczynający się z Desmondem w bunkrze, który nagle słyszy eksplozję...
-
Gość: , *.gdynia.mm.pl
2010/05/28 23:14:41
we wrzesniu/pazdzierniku w USA
-
Gość: albertus, 82.177.91.*
2010/05/29 10:40:21
Nie wiem, czy ktoś z Was to czytał, ale wierząc w to rozumowanie część zaczęła się układać, część się potwierdziła.
www.popcorner.pl/popcorner/1,81588,7943050,O_tym_wlasnie_bylo_Lost__Wyjasnienie_serialu_wg__osoby.html
-
Gość: rommi, *.chello.pl
2010/05/29 11:23:51
premiera amerykanska na DVD/Blu ray pod koniec sierpnia br., polska zas podobno w grudniu lub styczniu, ale tutaj zawsze jest jakas obsuwa... :(
-
Gość: sczarnacki, *.nplay.net.pl
2010/05/29 11:32:32
witam szanowne grono! - skoro źródło doskonale chroniło się samo polem magnetycznym, po co strażnik światła ?!- jedynie Desmond mógł je wyłączyć i najprawdopodobniej nikt poza nim sądząc po szkieletach. Wydaje się ,że ktoś kogos oszukał i tak narodziła sie nasza opowieść o strażnikach światła i wyspy. Może istonie MiB miał racje, że matka była szalona, wzięła to szaleństwo od poprzednika i przekazała to szaleństwo dalej, aż doszło do Hugo i tak ciągnie się to po krańce czasu.... - często pojawia się pytanie dlaczego nie dostaliśmy odpowiedzi czym jest wyspa - wyjaśnia to matka braci "każde pytanie rodzi kolejne pytanie" - doszlibyśmy do samego Boga i postawili kolejne pytanie "po co takie miejsce na ziemi?" a na to i tak nikt nie odpowie bo nie było "JEGO" postaci uwzględnionej przez scenarzystów :), wiec bez sensu stawiać sobie pytania "czym była wyspa" czym było światło" "po co takie miejsce na ziemi" - sensownie tłumaczy się Kubuś na temat zbierania ludzi na wsypie wśród których szukał następcy gdy MiB znajdzie już sposób na zabicie go. Rozumiem też że INNI również spełniali rolę obrońców wyspy oraz Jackoba stąd ciągłe walki i zabicie ludzi z DHARMY
- Dym ? - ja sobie tłumacze go jako niespokojnego ducha, który za życia nie mógł zrealizować swojego celu a po zetknięciu ze źródłem stał się demonem zawieszonym między życiem a śmiercią trzymany swoim celem i nienawiścią, zabijał potencjalnych sprzymierzeńców Jackoba. - LAXy - to chyba nie był taki idealny świat skoro Lock jeździł dalej na wózku, Kate leciała do więzienia, a Charlie był ćpunem. Po obejżeniu finału miałem wrażenie, że wszystkie Laxy jakie oglądaliśmy na przełomie były tylko ich fantazją ale to byłoby bez sensu :)
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/29 18:33:57
otóż jak najbardziej trzeba było chronić światło na wyspie. Chociażby przez wzgląd na chciwą i żądną naukowych doświadczeń Inicjatywę Dharma, czy też właśnie Desmonda. Skoro takie sytuacje zdarzają się na wsypie to jak najbardziej grozi to zgaszeniem Światła. I dlatego potrzebny jest obrońca wyspy.
W Laxach jak najbardziej spotyka naszych bohaterów samo DOBRO.
Wyjaśnię na przykładach:
-Jack - Przekonuje się, że gdyby dane byłoby mu być ojcem to spełnił by się w tej roli. I nie powieliłby błędów własnego ojca. Przekonał się, że pomimo rozwodu ma świetne relacje z Juliet. Pamiętamy, że Jack delikatnie mówiąc miał silne poczucie własności swojej żony. No i odkrył że jego ojciec nie był potworem i jedynie w dość surowy sposób motywował go do rozwoju. A byc może nawet przygotował go na doświadczenie wyspy. Przecież słynny motyw "liczenia" aby się uspokoić to patent jego ojca. Jack dzięki Laxom wybaczył ojcu i uświadomił sobie że zawsze bardzo go kochał.
- Sawyer - odnalazł miłość i co najważniejsze porzucił w sobie chęć zemsty. Na moment przed tym jak Kate uderzyła w jego samochód, podczas rozmowy z Milesem. Sawyer sobie odpuścił. Było ewidentnie to widać, że postanowił że nie będzie już szukał Anthony Coopera tylko zacznie żyć.
- Kate - w Laxach była niewinna. A przynajmniej Sawyer i Claire pozwolili jej to odczuć. No i po raz pierwszy przestała uciekać i wróciła się by pomóc Claire. Jedyne czego mi zabrakło to jej przyjaciela z dzieciństwa. Mogli dać jakąś małą scenkę z nim bo był dla niej bardzo ważną osobą i przez nią zginął.
- Hugo - odnalazł miłość i szczęście - po prostu.
- Sayid - udowodnił sobie to co mówił mu w finale Hugo - że nie jest złym człowiekiem. Cała akcja z gangsterami to był jeden wielki akt odkupienia. Użył swych "mrocznych" zdolności aby ochronić tych których kochał i w dodatku ocalił życie Sun i Jina.
Odnalazł miłość w ramionach Shannon a z Nadią w piękny sposób się rozstał. Nadia zginęła przez niego. Dlatego było pokazane, że Sayid poświęcił miłość do niej aby ją ocalić (przynajmniej w tym nierealnym świecie). Odnalazł w ten sposób spokój.
- Claire - znalazła miłość i odzyskała Aarona. Przemiana Claire w zasadzie dokonała się już na wyspie. Tylko MIB przerwał tą sielankę.
- Charlie - w momencie uświadomienia sobie WYSPY odmieniło się wszystko. Nagle z nieudacznika Charlie miał cudowną rodzinę.
- Sun i Jin - byli razem. I Sun zamiast planować jak uciec od Jina planowała jak uciec od ojca. W LAXach choć nie byli małżeństwem byli ze sobą i byli szczęśliwi. No i mieli "namiastke" obecności swojej córki. A o ucieczke od Ojca już nie musieli się na końcu martwić.
- Juliet- wiadomo miłość. Zabrakło mi sceny z jej siostrą. Bo to był w rozwoju jej postaci bardzo ważny wątek.
Locke - dzięki Laxom był kwita z ojcem (Cooper zapłacił za swoje winy dokonane za życia), był z ukochaną i pogodził się z kalectwem. Odpuścił sobie słynne zdanie "nie mów mi czego nie mogę robić" podczas rozmowy z Rose. No i na końcu jednak wstał z wózka.
- Ben - zyskał rodzinę, doznał odpuszczenia grzechów i po raz pierwszy w życiu zrobił coś pozbawionego egoizmu. Postawił Alex ponad własne aspiracje.
-
Gość: jasio, 95.142.241.*
2010/05/30 00:23:51
a o co chodziło z ''to nie jest łódź penny '' ?
-
Gość: garry, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/30 11:38:32
Tak mi się przypomniało, że o 'odpuszczaniu' był odcinek "S.O.S" Rose & Bernardo-centryczny w drugim sezonie bodajże w którym to Bernard musiał się pogodzić z tym że nie opuszczą wyspy (jak i chorobą Rose w flashbacku)
Porównania z filmem "Passengers" to jakieś nie porozumienie, to film z 2008 roku. A czyśćcowe hipotezy w Lost pojawiły się dużo wcześniej.
-
Gość: H?, *.rene.com.pl
2010/05/30 19:29:07
gorzej byc nie moglo
bardzo dobry serial z dobrymi pomyslami prosperujacy do miana serialu wszechczasow zostal zakonczony w tak chujowy sposob

caly 2 godzinny final byl slaby zenujaco slaby
a ostatnie 10 minut to jakis zart

to juz niektore najglupsze teorie pojawiajace sie na tym blogu byly o niebo lepsz od zakonczenia losta

tak jak ktos wczesniej pisal napluto wam w twarz a wy mowicie ze deszcz pada

jezeli wierzycie ze tworcy odpoczatku wiedzieli ze tak serial sie zakonczy to jestescie naiwni
az noz w kieszeni sie otwiera gdy oglada sie pierwsze sezony serialu gdzie wszystko jest wprost genialne i pomysli sie o fianle calego losta i jego zakonczeniu...
-
Gość: flocke, *.adsl.inetia.pl
2010/05/30 20:17:14
mnie nurtuje pewna kwestia i liczę, że ktoś stąd spróbuje znaleźć odpowiedź. a mianowicie: dlaczego młody Locke narysował Czarny Dym? było to wyraźnie pokazane w odcinku 'Cabin Fever', a odpowiedzi oczywiście nie podano.

Sami zobaczcie:
www.watchmissedepisodes.com/lost-season-4-episode-11-cabin-fever/
przewińcie sobie do 00:13:20 .
-
Gość: jasio, 95.142.241.*
2010/05/30 23:29:32
PONAWIAM PYTANIE O CO CHODZI Z TO NIE JEST ŁÓDŹ PENNY ?
-
Gość: Lostowiec, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/30 23:46:34
Jasio twoje pytanie wynika albo z tego, że nie oglądałeś 3ciego sezonu albo z totalnej sklerozy... lostpedia.wikia.com/wiki/Through_the_Looking_Glass,_Part_2
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/05/31 00:52:04
@H? - No widzisz zmarnowałeś 6 lat swojego życia. Proponuję Ci wyrzucić telewizor i komputer abyś już nigdy się tak nie zawiódł.

@flocke - No cóż zakładając skoki w czasie. Mógł istnieć jakiś podświadomy przekaz pomiędzy tożsamością Locke na wyspie i małego Locke'a poza nią.
Poza tym w LOST ma miejsce pętla czasowa - czyli wszystko to już się wydarzyło, a więc znów w jakiś podświadomy sposób mały Locke mógł mieć jakieś wspomnienia odnośnie wyspy. Tak samo się sprawa ma z wieloma rzeczami - jak na przykład budowa pasa startowego na Hydrze. Skoro Inni go budowali w 2004 po to aby w 2007 samolot Ajiry mógł z niego skorzystać. Pięknie się składa, że Kate i Sawyer mieli swój udział w ocaleniu samych siebie w przyszłości.
-
Gość: losted, *.adsl.inetia.pl
2010/05/31 09:29:25
no to teraz ja :)

finał? dla mnie najlepszy z możliwych! mimo całej masy wciąż dla mnie ważnych pytań bez odpowiedzi :)
- co z liczbami
- co z posągiem
- co tak naprawdę było Incydentem (wwiercenie się w kieszeń elektromagnetyczną czy detonacja jughead)
- co i jak z "przesuwaniem" wyspy
- hieroglify, Świątynia, mapa z Łabędzia

ALE! nie oczekuję już na nie odpowiedzi! wątki, które mimo wszystko doczekały się wyjaśnienia przyjmuję na TAK, jednakże najbardziej rozczarował mnie motyw z szeptami, a później z Black Rock i stopą posągu to było kiepskie do bólu!

jednak sam LOST to opowieść ze wszech miar genialna! dla mnie najlepszy serial w historii tv! momentów, które przyprawiły mnie o osłupienie były setki!
czarny dym, zdziczała francuzka, Inni, Dharma, Łabędź, to co stało się po implozji bunkra o długo by wymieniać :)
postaci? wiadomo lepsze i gorsze. zawsze moim ulubieńcem był John Locke, jak dziś pamiętam gdy dotarło do mnie, że John "man of faith" próbuje otworzyć coś co jest locked (bunkier), a "man of sience" Jack Shepard to pasterz i już od 1 sezonu było dla mnie jasne, że to on jest najważniejszy, że to na nim się to wszystko skupia o nim opowiada i on to wszystko skończy... Christian Shepard to dla nas Christian Shepard, ale dla anglojęzycznych to przecież pasterz chrześcijan :D

a Wyspa? to coś szczególnego! była prawdziwa i bez wątpienia wydarzenia z niej były dla rozbitków przystankiem do dalszej drogi, tej lepszej; jak dla tych, którzy znaleźli się w kościele jak i tej gorszej; jak dla wszystkich innych.
cała ta otoczka o życiu po życiu czy raju jest dla mnie człowieka bardzo malej wiary trochę na wyrost, ale jak dla widza serialu jest wręcz doskonała! można się nawet zastanowić czy każdego z nas nie czeka po śmierci jeszcze jedna szansa na uporządkowanie swoich doczesnych dokonań. walka między dobrem, a złem toczy się od zarania dziejów, toczy się w każdym z nas, każdy z nas jest taką jakby wyspą, sumienie korkiem, strażnikiem dobra, obrońcą światła. i tyczy się to każdej wiary czy religii.
jak powiedział Jacobi słowa te są kwintesencją całej opowieści LOST: "koniec jest tylko jeden to co dzieje się wcześniej to tylko postęp"

finałowy odcinek mnie wgniatał w fotel momentami kiedy bohaterowie nie tyle odzyskiwali pamięć z wyspy co uświadamiali sobie, że ich życie dobiegło końca.
najwyborniejsza scena między Johnem a Jackiem w szpitalu, absolutnie genialna no i oczywiście sam finał kiedy Jack uświadamia sobie, że czas iść dalej... i nie ma dla mnie żadnego problemu z tym, że ci którzy odlecieli z wyspy wyglądają dokładnie tak samo jak ci, którzy na niej umarli bo to przecież działo się już po życiu, każde z nich wpasowało się w całość w resztę, i taka odpowiedź mnie satysfakcjonuje.
dobitnie było pokazane, że po śmierci Jacka wyspa trwała nadal, że Hugo z Benem zostali na straży światła, mam pytanie przed kim jej chronili skoro Jack z pomocą Kate zgładził Czarny Dym (w dość tandetny sposób), ale to już detal...

na koniec:
LOST rozpoczął się w lasku bambusowym w chwili gdy Jack otworzył oczy
LOST zakończył się w lasku bambusowym w chwili gdy Jack oczy zamknął
absolutnie rewelacja! jakby to Hurley powiedział awesome dude :)

pozdrawiam
-
Gość: H?, *.rene.com.pl
2010/05/31 16:25:04
@medium
nie zmarnowalem na pewno 6 lat swojego zycia co najwyzej 1h podczas ogladania koncowki fianlu

warto bylo ogladac ten serial nie dla zakonczenia ale dla swietnego klimatu zwrotow akcji wielowotkawej fabuly i ciekawych pomyslow tworcow

sierial byl po porostu za dobry i przerosl tworcow stad te zenujace fatalne i plytkie zakonczenie w porownaniu do calej arcyciekawej fabuly

gdyby tworcy faktycznie znali zakonczenie to pod te zakonczenie co nam zafundowano nikt w pelni rozumny nie budowal by tak zlozonej fabuly notabene swietnej

zrobiono swietny serial a zakonczenie wyszlo jakie wyszlo ale tak to juz jest jak sie cos buduje a nie wie sie jaki budynek z tego powstanie...
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/05/31 21:40:30
@H? - trochę się z Tobą zgadzam, powiem że finał mi się bardzo podobał jak go pierwszy raz zobaczyłem ale oglądam poprzednie sezony i musze jednak stwierdzić że finał zrobiony jest (według mnie) pod sezon 6 a nie pod sześć sezonów które były. Jak oglądam poprzednie sezony do 4 włącznie mam wrażenie że powtarzają się elementy, bohaterowie ale zbyt dużo jest tam przygody, akcji w stylu LOST.
Seozn 6 i jego końcówka definitywnie mówią o człowieku, liczą się bohaterowie, a mógłbym stwierdzić że do sezonu 5 LOST był raczej o wyspie, niezwykłym miejscu w którym dzieją się niesamowite rzeczy.
Tak myślę ja i wiem że wiele osób myśli inaczej.
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/06/01 13:10:05
@tofik - No ja jestem z tych co myślą inaczej. LOST zawsze był o ludziach. Bohaterowie tej opowieści są podstawą sukcesu LOST. Gdyby głównym tematem Lost nie byli bohaterowie to pewnie zakończyłbym oglądanie po pierwszych paru odcinkach pierwszego sezonu.
Moja przygoda z LOST zaczęła się gdy jedynka zaczęła go emitować. Słyszałem od mojej znajomej o tym serialu. Powiedziała mi, że ogląda właśnie fajny serial. Ale jak usłyszałem, że jest to serial o rozbitkach samolotu na wyspie, to od razu powiedziałem - "Nie będę tego oglądał". Pomysł wydał mi się kiczowaty i odgrzewany na maksa. Ale to właśnie ludzie a nie tajemnicza wyspa przykuły moją największą uwagę i dla tego ten serial był wyjątkowy. Gdyby postacie były płytkie to nawet historia wyspy by dla mnie tego serialu nie obroniła. Wówczas misie polarne, hieroglify itd. - to wszystko wydałoby mi się żenująco śmieszne.
Był już kilka lat przed LOST serial "Rozbitkowie" oryg. tytuł "Amazon". Właśnie czymś takim byłby LOST gdyby nie świetnie napisane role. Serial rozbitkowie był fatalny, był strasznym gniotem i zdaje się, że skończyli go po jednym sezonie.

I tu przejdę do tego co napisał H?

Otóż w USA jest tak, że oni tam się nie cackają z serialami. Jak oglądalność jest mała to przestają kręcić. I nie martwią się o widzów którzy oglądali serial. W tym kontekście musisz wiedzieć, że twórcy LOST nie wiedzieli czy ich serial będzie miał oglądalność a jeśli tak to jak długo będą go robić. W związku z tym mieli zaplanowane zakończenie serialu ale nie mieli pojęcia, że serial potrwa 6 lat. A więc dodawano coraz to nowe wątki aby wypełnić czas antenowy. Mając to na uwadze uważam że twórcy wykonali świetną robotę bo nie dość że udało im się wtrącać nowe wątki to nie czuję aby coś było wsadzone na siłę i nie czuje, że coś nie miało kompletnego sensu.
I to jest twoja odpowiedź na złożoność fabuły. Plus jednym z najważniejszych elementów LOST jest TAJEMNICA. Fabuła z wszystkimi swoimi zawikłaniami było również po to aby zwodzić widzów.
Niektórzy niestety wciąż nie rozumieją, że w LOST były rzeczy istotne i były rzeczy całkowicie nieistotne. Tak samo sprawa ma się z LICZBAMI. Czasami "znaczyły" - przeznaczenie, a czasami "znaczyły" czysty przypadek.
-
Gość: losted, *.adsl.inetia.pl
2010/06/01 16:39:15
polecam obejrzeć aloha to lost kimmela gdzie oprócz żartów i dowcipów padają też ciekawe slowa np. Jack sorry Mathew Fox mówi, że od Pilota wiedział już jakie będzie zakończenie serialu, że jego zamknięte oczy będą końcem LOST, Michael Emerson powiedział, że historia z Henry Gale'm była początkowo napisana na 3 epizody, on się tak do niej przygotował, a później wyszło z tego, że to będzie Ben Linus...
ehh szkoda, że się skończyło...
-
Gość: sober, *.chello.pl
2010/06/01 17:31:40
Z tych wszystkich zagadek których rozwiązania nie poznamy najbardziej ciekawi mnie jedno: jak został uwięziony brat Jacoba w chatce? Czym był popiół i dlaczego chronił? Kto go uwolnił? Dlaczego Richard i Ben słuchali wroga Jacoba a nie przeszli się pod posąg do Jacoba?
Aha i dlaczego inni żyli w rozproszeniu? (Ben, Dogen...)
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/01 18:35:18
@medium- według Ciebie gdyby film był o wyspie a nie o ludziach twierdziłbyś że skończyłbyś szybko oglądanie lub wogóle nie zabrałbyś się do oglądania...nie wiem czemu jesteś taki pewny. Wydaje Ci się że tak byś postąpił, ale gdyby LOST zyskało taką popularność i sympatię a byłby o wyspie pewnie napisałbyś że gdyby był o ludziach to byś nie obejrzał.
Moim zdaniem gdyby serial oparty bł wyłącznie na ludziach w jakimkolwiek, nudnym nie znaczącym miejscu stałby się poprostu "Modą na sukces". Wyspa i jej tajemniczość dają również kluczową role w serialu. Jednak można postawić znak równości między ludźmi a wyspą gdyż wyspa była po to, by te wydarzenia mogły się dziać, by ludzie się odnaleźli kiedyś, by mogli być razem. Zatem bohaterowie są ważni, ale wyspa chyba bardziej gdyż dała nam możliwość poznania tych ludzi, nie na odwrót.

Co to tego że niektórzy nie rozumieją że pewne rzeczy są banalne lub nie będe wyjaśnione.... Tobie może się wydaje że właśnie pewne sprawy są mało istone ale nie pisałeś scenariusza. To, że posiadasz pewną wiedze o serialu i masz teorie nieświadczy że coś jest mniej lub bardziej ważne. Poprostu fani LOST węszą, szukają. Nigdzie nie jest napisane że np. liczby czy hieroglify nie były ważne i nie potrzebują wyjaśnienia.
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/06/01 22:00:00
@sober - twoje pytanie natchnęło mnie do kolejnej odpowiedzi. Myślę, że jest całkiem prawdopodobna - oczywiście nie roszczę sobie prawa do racji.

Otóż rozważmy tą kwestię logicznie. Jacob nie potrzebował chatki z ochroną przed czarnym dymem gdyż ten nie mógł go zabić. Myślę, też że nie było to więzienie dla dymku. Bo nie wiem jakim cudem udałoby im się zwabić dymek do chaty i usypać krąg wokół niej. To Ben wymyślił termin "chata Jacoba" i jak wiadomo z fabuły od początku do końca było to z jego strony jedno wielkie kłamstwo. Ben gadał do pustego krzesła i to, że zaczęły latać rzeczy i Locke usłyszał "HELP ME" było dla niego również wielkim szokiem. I tu jest chyba kolejny błąd twórców, bo o ile potwierdzą, że MIB powiedział owo "HELP ME" to mamy kolejną zawiłość bo jakim cudem dym stał się nagle zwykłym niewidocznym duchem. Może to kolejna cecha o której zapomnieli wspomnieć.
Najbardziej prawdopodobna opcja dla mnie była zasygnalizowana w serialu. Pamiętacie sen Locke'a (nie pamiętam w którym odcinku). W tym śnie Horace budował dom dla siebie, dla swojej żony i syna (Ethana). Mówił że był jakiś konflikt w Dharmie i on postanowił od nich odejść. Ten dom to jest właśnie ta chatka Jacoba. Osiedle Dharmy jest chronione od dymu płotem. Najwyraźniej Horace wiedział skądś o popiele odstraszającym dym. Więc usypał wokół swojego domu ochronę przed dymkiem. To nic że Horace zginął w czystce Dharmy. Jego plan mógł się nigdy nie ziścić - może po prostu nie zdążył się przesiedlić gdy chatka już była skończona.

@tofik - Po pierwsze nigdy nie robię czegoś tylko dlatego że jest to popularne. Ja nie mówię, że wyspa nie jest ważna - jest też bohaterem serialu. Ale podałem przykład serialu "rozbitkowie", w którym bohaterowie nie mieli żadnej głębi psychologicznej i serial był beznadziejny. To nie niedźwiedź polarny ani potwór przyciągnęły mnie w pierwszych odcinkach serialu. Tak naprawdę to scena śmierci pilota i później te jego zwłoki wiszące na drzewie to był dla mnie argument na "NIE" dla LOST bo potwór w dżungli wydał mi się kiczowatym pomysłem. Gdybym w pilocie zobaczył latający czarny dym zabijający ludzi to na pewno bym tego nie oglądał. To co mnie przyciągnęło do serialu to ciekawość bohaterów. To flashbacki sprawiały że akcja na wyspie nabierała rumieńców.
Nawiązanie do "Mody na sukces" akurat chybione. Bo w "Modzie na sukces" nie ma żadnych bohaterów. Mamy panie i panów, którzy jakoś tam się nazywają i mają jakieś perypetie ale nie mają osobowości są jak kukiełki - to nie są postacie - ich losy nie kształtują ich postaw, ich tożsamość jest płynna a charakterologicznie są nieprzewidywalni i niespójni.

A jeśli chodzi o nieistotne elementy - to jest tak jak napisałeś - fani LOST doszukują się zagadek wszędzie!!! Nawet tam gdzie ich nie ma. Pamiętam jak w 5 sezonie Sun i Lapidus spotkali się w osiedlu Dharmy z Christianem. W jakimś ułamkowo-sekundowym fragmencie było widac jakiś błąd montażowy bo zdaje się że jakas kobieta z produkcji weszła w kadr. choć nawet nie wiem czy rzeczywiście była to jakaś osoba. Następnego dnia huczało w necie od dyskusji nad tym że widac było tam blond włosy Claire - jak spytano twórców o to, to oni ze zdziwieniem zaprzeczyli - nie wiedzieli nawet o co chodzi.
Tak samo jak snuto teorie nad kolorem ubrań rozbitków, że czerwony t-shirt Jacka cos symbolizuje. A to że ktoś się przebrał w inny ciuch też było symbolem czegoś innego. Takie bzdury po prostu.
Albo błąd produkcyjny, że w Laxach na USG Claire była data październik 2004 i czy to znaczy że w Laxach samolot leciał miesiąc później.
Abo pytanie o 4 palce stopy w posągu??? Nie rozumiem jak to może być jakąkolwiek zagadką. OK może do momentu w którym nie zobaczyliśmy posągu w całości miało to jakieś elementy potencjalnej zagadki ale później... To tak jakby pytać dlaczego piramidy nie są sześcianami, albo dlaczego hinduskie bóstwa mają po kilka rąk
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/06/01 22:12:32
Tofik dam ci przykład jednej z ulubionych moich scen z pierwszego sezonu, a było ich wiele. Rozmowa pożegnalna Jacka z Sawyerem, w której Sawyer opowiedział doktorkowi o tym jak spotkał jego ojca w Sydney. Owszem wszystko w LOST jest osadzone w kontekście niezwykłości wyspy - w tym przypadku - tego że losy bohaterów przed katastrofa się splatały. Ale to emocje bohaterów w tej scenie są najistotniejsze.
Sawyer, który nie pała sympatią do Jacka decyduje się na bardzo szlachetny gest w obliczu faktu, że już może się z doktorkiem nie zobaczą. Przecież ta scena to emocjonalna bomba i jak kogoś ona nie poruszyła - to taka osoba nie ma chyba serca i uczuć.
-
Gość: tofik, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/06/01 22:55:32
Wiesz co Medium odnosze wrażenie że próbujesz podważyc każdą opinię jaka tu jest. "Moda na sukces" wcale nie była chybiona. Myśle że każdy ma prawo do wypowiedzi za to Ty nie masz prawa każdej wypowiedzi podważać a odnosze wrażenie że to czynisz. Próbujesz w kontekście wypowiedzi forumowiczów przekręcić wszystko tak, aby wyszło na Twoje.
Ja nadal przystaje na swoim i będe w tych przemyśleniach wierny. Myśle że Twoja pewność siebie jest w pewnych wypowiedziach arogancka w stosunku do mnie na przykład.
-
Gość: medium, *.bilgoraj.mm.pl
2010/06/02 02:58:45
@tofik - To się nazywa dyskusja. A Ty wciąż traktujesz wszystko personalnie. Przecież nie odmawiam ci prawa do wypowiedzi. Nawet cieszę się że się wypowiadasz. I akurat w Twojej wypowiedzi podważyłem tylko "Modę na sukces". To ty pierwszy podważyłeś moją subiektywną wypowiedź, z której wynikła obecna dyskusja. Więc się ustosunkowałem.
Zastanawianie się jaki byłby LOST bez wyspy do niczego nie prowadzi, natomiast doskonale wiem czym byłby LOST bez swoich bohaterów - słabym serialem.
Mogliby penetrować stacje Dharmy do upadłego, mogliby detonować tuzin bomb atomowych i urządzać strzelankę w każdym odcinku. A także rozmawiać o wybrańcach wyspy i egipskiej przeszłości. Gdyby LOST nie miał drugiego psychologicznego dna w formie flashbacków, flash forwardów i LAXÓW byłby bardzo przeciętnym serialem i pewnie nie wytrwałbym do końca.
"Prison Break" opierał się na takim przedmiotowym traktowaniu bohaterów. Tam ważna była głównie akcja a nie bohaterowie. I odpadłem po 2 sezonie. Znudziła mnie ta bieganina + serial był strasznie naiwny. Nie mówię że LOST nie był momentami ale "Prison Break" był osadzony bardziej w tzw. "realiach" więc ta naiwność raziła bardziej.
Istnieje wiele genialnych seriali skupionych na ludziach i nie dziejących się na tajemniczych wyspach i jakoś nie są podobne do "Mody na sukces".
Chyba sedno mojej wypowiedzi powinno być takie: Cieszę się, że LOST nie był serialem czysto przygodowym czy też czysto sensacyjnym. To ostatnie moje zdanie tez możesz podważyć. Masz do tego święte prawo.
-
Gość: Alex, *.wp-sa.pl
2010/06/02 15:06:40
Czytam komentarze medium i podobaja mi sie te wyjasnienia, przynajmniej wiekszosc. Nie moge sie jednak absolutnie zgodzic z tym, ze serial "Rozbitkowie" (Amazon) był słaby. Dla mnie rewelacja, ogladalem go zanim swiat usłyszał o LOST. Watki sekciarskiej osady i Indian, a takze glowni bohaterowie - swietnie zrobiony serial. Do dzis zaluje, ze serial skonczyl sie cliffhangerem...

Co do ciała Christiana, to mysle sobie, ze w trumnie go nie było, bo Jacob mogł kazac Innym szybko zniszczyc to cialo tuz po katastrofie (no bo wiedzial, ze istnieje ryzyko, ze ciało bedzie wykorzystane przez dymek, co stalo sie pozniej w przypadku Locke'a). Gdyby ciała nie zniszczyli, to MiB moglby swoj plan zaczac realizowac w 1 sezonie.

Co do chatki Jacoba, to nie bez znaczenia jest to co sie dzialo w sezonie 5, Ilana zauwazyla przerwany okrąg, była tym zaskoczona i przerazona, bo to oznaczało uwolnienie tego czegos. Ale nie rozumiem jak jednoczesnie MiB mogl byc uwieziony w chatce i jednoczesnie buszowac po wyspie jako dym.
-
Gość: sober, *.chello.pl
2010/06/02 17:20:23
No właśnie dla mnie to też zagadka która powinna zostać wyjaśniona. Bo mimo wszystko konflikt Jacob - Wróg to oś całego serialu... Przynajmniej do ostatniego odcinka.
-
Gość: Zibek, *.dynamic.gprs.plus.pl
2010/06/08 19:26:05
Mnie po przeczytaniu komentow i malemu poszperaniu w necie . zaskoczyla finalowa scena z Jackiem dotykajacym trumny na tle witrażu z 6-ma symbolami....
ksieżyc i gwiazda (Muzlumanie),gwiazda Dawida (Żydzi),krzyż(Chrzescijanie),kolo Dharmy :):) (Buddysci) ,symbol Yin i Yang(dwie pierwotne i przeciwne, lecz uzupełniające się siły, które odnaleźć można w całym wszechświecie Taoisci) i ostatni Om lub Aum najswietsza sylaba hinduizmu (Hinduisci )...
Nie udzielalem sie na forum ale czytalem z wiekszym lub mniejszym zaciekawieniem ...
to uniwersalne zakonczenie dla wszystkich wiar jest THE BEST... nie wazny jest kolor skory rasa kazda wiara zaklada ze istnije lepszy swiat a przychodzimy lub wracamy na ziemie po nauke i gdy ukonczymy te nauki bedziemy razem z naszymi bliskimi cieszyc sie w nieskonczosc lepszym i bogatszym zyciem ... i ja w to wierze:):).
-
Gość: , *.ip.netia.com.pl
2010/06/27 19:29:48
done think twice!!!!!!!!!!!!!!!!
-
Gość: Lost, *.rene.com.pl
2010/07/18 02:07:47
do dupy ten serial
tak jak i wy uwazam ze zakonczenie zepsulo calkowicie ten serial
-
Gość: Venice, *.dzialdowo.vectranet.pl
2010/08/29 22:12:59
Witajcie:)

bardzo możliwe, że nikt już tego nie przeczyta, rychło po czasie komentuję, ale dopiero niedawno, przez ciężką sesję, udało mi się obejrzeć finał LOST i przebrnąć przez gąszcz Waszych komentarzy, które przez te parę lat dawały mi dużo informacji i tylko podkręcały do czekania na kolejne odcinki.

Co do finału, to jestem troszkę zawiedziona tym, że losy bohaterów (mam na myśli tych co przetrwali, czyli Kate, Sawyera itp) zostały niedokończone. Moim pierwszym przemyśleniem jakoś po 2 sezonie było to, że Wyspa to Czyściec i wg mnie właśnie taki finał byłyby lepszy, przecież działy się tam niezłe rzeczy :O

co do LAXów jako Czyśćca nie jestem przekonana, a zwłaszcza do powiązań typu rana na szyi Jacka, uważam to za bezcelowe. No i od kiedy to w Czyścu wszystko dzieje się po naszej myśli? ;) (Jack ma syna, Claire rodzinę, Sawyer się nie mści). Za niestosowne uważam również znalezienie się Sayida w kaplicy, dlaczego Michael, który zastrzelił Libby i Anę L. nie mógł tam trafić, a trafił Sayid, który w ciągu całego swojego życia zabił wiele wiele osób?

Przewidywałam finał w którym samolot po wybuchu bomby nie rozbija się, ale dolatuje a rozbitkowie nie znają się, może byłoby to smutne, ale bardziej przyswajalne.

bardzo podobała mi się teoria medium odnośnie autokorekty, szkoda że twórcy o tym nie pomyśleli!:P

Nie wiem jak dla Was ale dla mnie, po finale, cała akcja typu BlackSmoke & Jacob wydaje się kompletnie nieistotna.

Pomimo tego byłam z Lostem całe 6 lat i ani razu nie zdarzyło mi się zwątpić, bo fan to fan, a serial mimo niedociągnięć jest wg mnie małą legendą :) niedługo zabiorę się za oglądanie od początku, może więcej rzeczy zauważę i zobaczę finał w lepszym świetle :)

pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
-
Gość: , *.xdsl.centertel.pl
2010/11/07 21:56:38
a XC
-
Gość: , *.xdsl.centertel.pl
2010/11/07 21:59:22
Co ja mam teraz ze sobą zrobić co? Bez LOST moje życie nie ma sensu...
Proszę was zróbcie kontynuację tego wspaniałego serialu:(:( niech on trwa w nieskończoność jak moda na sukces...
-
Gość: bartek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/11/10 21:18:52
Mi też brakuje tego serialu. Wciąż nie mogę uwierzyć, że to koniec. Pamiętam jak płakałem po zakończeniu ostatniego odcinka.
-
2013/03/21 10:41:06
No ja się troche z tych ich życiami pogubiłam.. wszyscy martwi... żyli w ogóle na tej wyspie czy nie? lol.. Już wypełnienie pit przez internet jest dla mnie bardziej zrozumiałe :/